Nadszedł dzień wyjazdu chłopców, Jasmin wyjechała wczoraj. 1D wyjechać mieli po południu. Wstałam około 10. Postanowiłam iż przez te pare dni zamieszkam u nich w domu, by nie musieć ciągle biegać w tą i z powrotem. Spakowałam walizkę i wyszłam z domu. Drogę umilały mi jak zwykle cudowne dźwięki dochodzące z moich słuchawek.
- Jesteem! - krzyknęłam otwierając drzwi
- Chodź, daj tą walizkę - powiedział Liam
- O, dzięki! - uśmiechnęłam się - Gdzie reszta?
- Są do góry, kończą się pakować, wyjeżdżamy już o 13.
- Tak wcześnie?
- No jakoś tak wyszło, zmiana planów.
- Ahh rozumiem.
- Pozwól, że Cię teraz zostawię, też muszę lecieć się ogarnąć
- Spoko, leć leć! - zaśmiałam się
- Ejeje! Styles u siebie?
- U siebie
Nie tracąc czasu na bezczynne siedzenie na kanapie, lub oglądanie telewizji udałam się do pokoju naszego "poszkodowanego".
- Heej, śpisz? - spytałam uchylając lekko drzwi
- Nie, nie wejdź - odpowiedział
- Jak tam się czujesz?
- Dzięki, już lepiej
- Ale głowa boli, hm?
- No może trochę
- Ohh gdybyś został w tym szpitalu jeszcze na te kilka dni..
- W domu czuję się swobodniej
- Ale tu nie o swobodę chodzi, tylko o Twoje zdrowie, a lekarze na pewno zaopiekowaliby się Tobą 100 razy lepiej niż ja
- Dasz radę - uśmiechnął się
- Mam nadzieję, że nie będzie Ci przeszkadzało to, że teraz na ten czas tu zamieszkam? Wiesz, no tak mi po prostu wygodniej, będę na każde Twoje zawołanie - zaśmiałam się
- No jasne, wedle mnie możesz zamieszkać z nami już na zawsze
- No już bez przesady. Potrzebujesz teraz czegoś?
- Nie, nieee dziękuję, poza tym.. Chodzić przecież sam mogę, w ogóle wszystko mogę sam, nie wiem po co tutaj Cię przyciągnęli.
- Przestań marudzić, jak mnie tu nie chcesz to wracaj do szpitala cwaniaku.
- Nie o to chodzi! Po prostu dałbym sobie radę sam.
- Przykro mi, ale nie masz nic do gadania.. Zostaję tu i koniec.
- Zobaczymy, ile ze mną wytrzymasz - poruszył zabawnie brwiami
- Lilly! Lilly, gdzie jesteś? - usłyszałam Zayn'a
- Już idę! - krzyknęłam - Wybacz, muszę się przywitać, no i pożegnać z Malikiem
- Ja też idę - uśmiechnął się
Wyszliśmy z pokoju. Chłopcy stali już z walizkami, czułam się źle. Łzy chciały napływać mi do oczu, lecz musiałam się powstrzymać. Bez zastanowienia podbiegłam do mojego ukochanego i przytuliłam go najmocniej jak tylko potrafiłam.
- Obiecaj, że będziesz dzwonił... Zayn, ja już tęsknie, tak cholernie.. - westchnęłam
- Obiecuje kochanie, nie smuć się tylko - uniósł moją brodę ku górze i mrugnął oczkiem
- Łatwo Ci mówić..
- Wcale nie łatwo, ale to tylko tydzień. Dasz radę.
- A Ty.. Będziesz choć troszkę za mną tęsknił?
- No tak.. Hmm. Tak troszeczkę, troszeczkę.. Tak najmocniej na świecie.
- Zadzwonisz jak będziecie na miejscu?
- Będę dzwonił co 5 minut słonko - zaśmiał się
- Oh no to nie jest śmieszne...
- Już dobrze, dobrze - uśmiechnął się - Harry, opiekuj się nią
- Hej, to ja miałam opiekować się nim
- Jasne stary, możesz na mnie liczyć
- Musimy już wychodzić Zayn - powiedział Liam
- No chodź tu do mnie mała - zawołał mnie Lou
Podeszłam do każdego z nich wyściskałam i ucałowałam. Pomachałam im na pożegnanie zamykając za nimi drzwi.
- To co Styles? Co jemy? - spytałam
- PIZZA!
- No chyba nie tej.
- Oh no dlaczego nie?
- Bo to niezdrowe.
- Niezdrowe, niezdrowe a sama wczoraj wciągałaś jak odkurzacz! Masz coś na swoje usprawiedliwienie?
- Eee
- No właśnie, to siadaj, a ja zamawiam pizze.
Dostarczono nam jedzenie po kilkunastu minutach. Zasiedliśmy przy stole i zjedliśmy całą pizzę.
- Nie obrazisz się, jeśli zdrzemnę się godzinkę?
- No co Ty, Lil. Idź, idź.
- Gdybym była Ci do czegoś potrzebna, to po prostu mnie obudź
- Jasne - uśmiechnął się
Położyłam się w pokoju Zayn'a i momentalnie zasnęłam. Godzina stała się dla kilkoma godzinami głębokiego snu. Obudziłam się, gdy na dużym zegarze wiszącym na ścianie na przeciwko widniała godzina 21. Wzięłam telefon do ręki, by sprawdzić czy czasem ktoś nie próbował się do mnie dodzwonić.. Czy Zayn nie próbował się ze mną skontaktować. Niestety nie. Spuszczając głowę w dół spostrzegłam mój naszyjnik. Mój ukochany naszyjnik, z literką Z, który dostałam od Malika. Poczułam się raźniej. To cząstka jego, która zawsze bez względu na wszystko będzie ze mną. Wyszłam z pokoju i udałam się w stronę łazienki. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Harry'ego w samym ręczniku.
- O hej Lil
- Haha, drzwi się zaklucza Styles
- Nie mam po co
- Gdzie są Twoje loczki? - spytałam zdziwiona
- Za chwilę będą z powrotem
- Wyglądasz jak zmoknięta kura - zaśmiałam się
- No dzięki!
- Haha, nie ma sprawy - odparłam zamykając drzwi
Poszłam do kuchni by napić się czegoś. Wyciągnęłam z szafki szklankę i nalałam do niej soku.
- Harry, chcesz soku? - wykrzyknęłam
- Nie, dzięki - odparł Styles wchodząc do kuchni - Wyspana? - zaśmiał się
- No właśnie nie bardzo.
- Spałaś tyle godzin i jeszcze się nie wyspałaś?
- Co Ty, zaraz wracam z powrotem do łóżka i będę spała już do rana, jak zabita.
- Śpioch
- No może trochę
- Mogę się wkulnąć do Ciebie pod kołdrę?
- Marzysz chyba - przewróciłam oczami
- Marzenia się spełniają - zaśmiał się
- Uważaj, żebym nie przyszedł do Ciebie w nocy
- Nawet nie próbuj
- Próbować zawsze wart, moja droga!
- Harry, nie zapędziłeś się trochę?
- Nie sądzę.
- A ja sądzę, idę spać. Dobranoc - poczochrałam jego włosy i wróciłam do pokoju Malika
Harry mógł usłyszeć za mną już tylko zakluczanie drzwi.
Kolejne dni mijały strasznie wolno. Zayn dzwonił parę razy, mówił, że strasznie za mną tęskni.. Minęły 4 dni, od kiedy wyjechali. Po śniadaniu zadzwonił do mnie telefon.
L : Tak słucham?
M : Czeeść Lilly!
L : Matt?! Cholera, jak ja dawno Cię nie słyszałam!
M : I nie widziałaś
L : No to to już tym bardziej, co u Ciebie?
M : Wszystko w jak najlepszym porządku. A u Ciebie?
L : Ujdzie. Kiedy wracasz?
M : W sumie to już wróciłem.
L : Co? Jak to, kiedy?!
M : No tak jakoś wczoraj - zaśmiał się
L : Człowieku, za 20 minut w parku. Biegiem!
M : Tak jest proszę pani!
- Styles! - zawołałam
- Co jest?
- Wychodzę
- Gdzie?
- Na spotkanie.
- Ale z kim?
- Z Mattem.
- Kto to Matt?
- Matt, to Matt.
- Ahha, okej - zaśmiał się
- Będę.. Nie wiem kiedy będę. Gdyby coś się działo, dzwoń
- Jasne, dzwoń. Miłego dnia
- Mhm, dzięki. Nawzajem!
Wybiegłam z domu szybko podążając do parku. Matt już tam był.
- Matt! - krzyknęłam rzucając mu się na szyje
- Udusisz mnie, Lilly - zaśmiał się
- Ugh, sorki - usiałam na ławce - Jak po obozie?
- Świetnie! Za rok jadę tam znów. Było strasznie fajnie. Co u Ciebie? Opowiadaj!
- No u mnie dobrze kurcze, bardzo dobrze.
- Z? - spytał spoglądając na mój naszyjnik
- Zayn?
- O cholera! Jesteś z Zayn'em?
- Nie mówiłam Ci?!
- Nie?!
- O KURDE?!
- NO?!
- Hahaha
- Cieszę się! - przytulił mnie
- A jak tam między Tobą a Jas?
- Eemm..
- No?
- No bo tego.. Ja tam. Ja poznałem kogoś.
- No nie gadaj?
- No.. Ma na imię Vicki.
- Ale.. Jesteście razem?
- No w sumie.. To tak.
- Skąd ona jest?
- Stąd.
- Serio? Nie znaliście się wcześniej?
- Nie, teraz niedawno się tu przeprowadziła.
- I teraz pytanie.. Co z Jas? Czy ona o tym wie?
- Nie.. Nie wie.
- No to chyba czas jej powiedzieć, prawda?
- No chyba tak.. Może pójdę do niej teraz?
- Nie ma jej.
- Jak to?
- Wróciła do Austrii, na wesele
- A kiedy wraca?
- Szczerze, nie mam pojęcia.
- Może do niej zadzwonie?
- Lepiej nie. Wytłumaczycie sobie wszystko jak wróci.
- Ehh. Masz rację.
Rozmawialiśmy tak jeszcze kilka godzin. Poszliśmy się przejść. Mój przyjaciel opowiadał mi szczegółowo co działo się na obozie, a ja za to opowiedziałam mu wszystko co wydarzyło się w tym czasie tutaj. Był zaskoczony.
- Ops, wybacz. Telefon
L : Halo?
N : HELLO LILLY! - usłyszałam głos Niall'a
L : Horan! Matko, Horan!
N : Wooohoo! Tak to ja! Co słychać?
L : No nic nowego. A co u was?
N : Wszystko w jak najlepszym porządku! Stęskniliśmy się za Tobą!
L : Ja za wami też! I to jak bardzo!
N : Masz pozdrowienia od chłopaków!
L : Dziękuję, pozdrów ich też.
N : Co porabiasz?
L : Jestem właśnie na spacerze.
N : Ah, to przepraszam, że przerwałem!
L : Nie szkodzi.
N : Spoko i tak muszę już kończyć. Kochamy Cię Lil!
L : Ja was też! Do usłyszenia!
- Kto to? - spytał Matt
- Niall.
- Ahh! Lilly, muszę już wracać. Jestem umówiony z Vicki.
- Jasne, pozdrów ją ode mnie! Musimy się kiedyś razem spotkać - uśmiechnęłam się
- Cieszę się, że tak mówisz. Do zobaczenia!
- Hejka!
Z uśmiechem na twarzy wróciłam do domu.
- Jesteeem!
- Okeeej!
- Co tam ciekawego?
- Nic, nudzę się!
- Chciałbyś być teraz tam, z chłopakami, prawda?
- Jasne, że bym chciał.
- Ojoooj
- Idę w coś pograć
- Idź, idź
Nagle otrzymałam smsa.
Z : Dobrze się bawisz?
- Hm? O co mu chodzi? - powiedziałam do siebie
L : Nie rozumiem?
Z : Nie rozśmieszaj mnie.
L : Zayn, na prawdę nie wiem o co Ci chodzi.
Z : Spytaj Matt'a, może Ci powie.
L : Co? Dlaczego Matt'a? Skąd Ty w ogóle wiesz, że się z nim spotkałam?
Z : Ha, sama widzisz. Mógłbym chociaż wiedzieć, kto to do cholery jasnej jest ten cały Matt, i dlaczego całujesz się z nim w naszym domu?
L : CO PRZEPRASZAM?
Dostałam szału. Kto mu nagadał takich głupot?! Chodziłam po pokoju jak nawiedzona. Jasne! HARRY!
- Styles cholera jasna, chodź tu!
- Co się dzieje?
- Coś Ty nagadał Zayn'owi co? Czy Ty jesteś na prawdę tak pojebany?
- O co Ci chodzi?
- O co mi chodzi? O co Tobie chodzi? Po co Ci to było? Oszalałeś chyba!
- Przecież nic nie zrobiłem!
- Tak, a Zayn od wróżki wie, że się spotkałam dziś z Matt'em. Tylko po co do cholery nagadałeś mu, że się z nim całowałam?!
- Daj mi spokój
- Odpierdol się ode mnie i od mojego życia, rozumiesz? Jeżeli Zayn mi nie uwierzy, jesteś skończony!
- Ty mnie nie rozumiesz! Zrobię wszystko żebyś do mnie wróciła, słyszysz?!
- Czy Ty jesteś chory psychicznie? Myślisz, że gdyby Zayn ze mną zerwał i to w dodatku przez Twoje zmyślone głupoty, przybiegłabym do Ciebie z płaczem? Pomyśl trochę człowieku!
- Nie obchodzi mnie to! Już dłużej tego nie zniosę!
- Zejdź mi z oczu!
Byłam kompletnie roztrzęsiona. Myślałam, że już mu przeszło, że wszystko będzie w porządku. To jakiś koszmar.
Z : Nie udawaj głupiej, wszystko wiem.
L : Zacznijmy od tego, że nie wiesz nic! Harry nagadał Ci tych głupot tak? Człowieku, Matt to mój przyjaciel. Spotkałam się z nim dzisiaj, to prawda. Ale po 1. w parku, a nie u was w domu. A po 2. NIE CAŁOWAŁAM SIĘ Z NIM!
Z : Oczywiście.
L : Nie będę przytaczać Ci słów, które powiedział mi przed chwilą Styles. Szkoda czasu. Jeśli zmądrzeje, sam Ci to powie. Ale Ty.. Nie ufasz mi? No to gratuluje.Chyba nie mamy o czym rozmawiać.
Z : Też tak sądzę. Cześć
Czułam się okropnie. Nie wiedziałam co mam robić. Postanowiłam w trybie natychmiastowym wynieść się stąd z powrotem do swojego domu. Nie miałam ochoty rozmawiać z tym przygłupem, więc zostawiłam mu tylko kartkę:
Serdecznie Ci dziękuję, idioto. Jeśli przez Ciebie wszystko się rozpadnie, wiedz, że nie wybaczę Ci tego do końca życia.
Zapłakana wróciłam do domu. Odłożyłam walizkę i rzuciłam się na łóżko. Nie miałam siły tłumaczyć się Malik'owi. Z resztą, nie miałam z czego... Podstawą związku jest zaufanie.. A u nas od jakiegoś czasu to szwankowało.
____________________________________________________
Jak wam się podoba? Proszę Was o komentarze :)
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach podajcie swojego twittera.
@dziarman
Świetny,świetny i jeszcze raz świetny!
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego ;o
Zawiadom mnie jak dodasz kolejny ! <3
Mój TT : Isabella061299
Mam nadzieje że z sb nie zerwą...
OdpowiedzUsuńZajebisty;*
tyskaa16 <3
matko jedyna, ale tu dramaturgii ;o :c
OdpowiedzUsuńśliczny ;*
OdpowiedzUsuńpisz dalej <3.
PROSZE dawaj szybko następny ! Super piszesz !
OdpowiedzUsuń