MUSIC

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział XIII

Nadszedł dzień wyjazdu chłopców, Jasmin wyjechała wczoraj. 1D wyjechać mieli po południu. Wstałam około 10. Postanowiłam iż przez te pare dni zamieszkam u nich w domu, by nie musieć ciągle biegać w tą i z powrotem. Spakowałam walizkę i wyszłam z domu. Drogę umilały mi jak zwykle cudowne dźwięki dochodzące z moich słuchawek.
- Jesteem! - krzyknęłam otwierając drzwi
- Chodź, daj tą walizkę - powiedział Liam
- O, dzięki! - uśmiechnęłam się - Gdzie reszta?
- Są do góry, kończą się pakować, wyjeżdżamy już o 13.
- Tak wcześnie?
- No jakoś tak wyszło, zmiana planów.
- Ahh rozumiem.
- Pozwól, że Cię teraz zostawię, też muszę lecieć się ogarnąć
- Spoko, leć leć! - zaśmiałam się
- Ejeje! Styles u siebie?
- U siebie
Nie tracąc czasu na bezczynne siedzenie na kanapie, lub oglądanie telewizji udałam się do pokoju naszego "poszkodowanego".
- Heej, śpisz? - spytałam uchylając lekko drzwi
- Nie, nie wejdź - odpowiedział
- Jak tam się czujesz?
- Dzięki, już lepiej
- Ale głowa boli, hm?
- No może trochę
- Ohh gdybyś został w tym szpitalu jeszcze na te kilka dni..
- W domu czuję się swobodniej
- Ale tu nie o swobodę chodzi, tylko o Twoje zdrowie, a lekarze na pewno zaopiekowaliby się Tobą 100 razy lepiej niż ja
- Dasz radę - uśmiechnął się
- Mam nadzieję, że nie będzie Ci przeszkadzało to, że teraz na ten czas tu zamieszkam? Wiesz, no tak mi po prostu wygodniej, będę na każde Twoje zawołanie - zaśmiałam się
- No jasne, wedle mnie możesz zamieszkać z nami już na zawsze
- No już bez przesady.  Potrzebujesz teraz czegoś?
- Nie, nieee dziękuję, poza tym.. Chodzić przecież sam mogę, w ogóle wszystko mogę sam, nie wiem po co tutaj Cię przyciągnęli.
- Przestań marudzić, jak mnie tu nie chcesz to wracaj do szpitala cwaniaku.
- Nie o to chodzi! Po prostu dałbym sobie radę sam.
- Przykro mi, ale nie masz nic do gadania.. Zostaję tu i koniec.
- Zobaczymy, ile ze mną wytrzymasz - poruszył zabawnie brwiami
- Lilly! Lilly, gdzie jesteś? - usłyszałam Zayn'a
- Już idę! - krzyknęłam - Wybacz, muszę się przywitać, no i pożegnać z Malikiem
- Ja też idę - uśmiechnął się
Wyszliśmy z pokoju. Chłopcy stali już z walizkami, czułam się źle. Łzy chciały napływać mi do oczu, lecz musiałam się powstrzymać. Bez zastanowienia podbiegłam do mojego ukochanego i przytuliłam go najmocniej jak tylko potrafiłam.
- Obiecaj, że będziesz dzwonił... Zayn, ja już tęsknie, tak cholernie.. - westchnęłam
- Obiecuje kochanie, nie smuć się tylko - uniósł moją brodę ku górze i mrugnął oczkiem 
- Łatwo Ci mówić..
- Wcale nie łatwo, ale to tylko tydzień. Dasz radę.
- A Ty.. Będziesz choć troszkę za mną tęsknił?
- No tak.. Hmm. Tak troszeczkę, troszeczkę.. Tak najmocniej na świecie.
- Zadzwonisz jak będziecie na miejscu? 
- Będę dzwonił co 5 minut słonko - zaśmiał się
- Oh no to nie jest śmieszne...
- Już dobrze, dobrze - uśmiechnął się - Harry, opiekuj się nią 
- Hej, to ja miałam opiekować się nim 
- Jasne stary, możesz na mnie liczyć
 - Musimy już wychodzić Zayn - powiedział Liam
- No chodź tu do mnie mała - zawołał mnie Lou
Podeszłam do każdego z nich wyściskałam i ucałowałam. Pomachałam im na pożegnanie zamykając za nimi drzwi.
- To co Styles? Co jemy? - spytałam
- PIZZA! 
- No chyba nie tej.
- Oh no dlaczego nie?
- Bo to niezdrowe.
- Niezdrowe, niezdrowe a sama wczoraj wciągałaś jak odkurzacz! Masz coś na swoje usprawiedliwienie?
- Eee
- No właśnie, to siadaj, a ja zamawiam pizze.
Dostarczono nam jedzenie po kilkunastu minutach. Zasiedliśmy przy stole i zjedliśmy całą pizzę.
- Nie obrazisz się, jeśli zdrzemnę się godzinkę? 
- No co Ty, Lil. Idź, idź.
- Gdybym była Ci do czegoś potrzebna, to po prostu mnie obudź
- Jasne - uśmiechnął się
Położyłam się w pokoju Zayn'a i momentalnie zasnęłam. Godzina stała się dla kilkoma godzinami głębokiego snu. Obudziłam się, gdy na dużym zegarze wiszącym na ścianie na przeciwko widniała godzina 21. Wzięłam telefon do ręki, by sprawdzić czy czasem ktoś nie próbował się do mnie dodzwonić.. Czy Zayn nie próbował się ze mną skontaktować. Niestety nie. Spuszczając głowę w dół spostrzegłam mój naszyjnik. Mój ukochany naszyjnik, z literką Z, który dostałam od Malika. Poczułam się raźniej. To cząstka jego, która zawsze bez względu na wszystko będzie ze mną. Wyszłam z pokoju i udałam się w stronę łazienki. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Harry'ego w samym ręczniku.
- O hej Lil 
- Haha, drzwi się zaklucza Styles 
- Nie mam po co 
- Gdzie są Twoje loczki? - spytałam zdziwiona
- Za chwilę będą z powrotem 
- Wyglądasz jak zmoknięta kura - zaśmiałam się
- No dzięki!
- Haha, nie ma sprawy - odparłam zamykając drzwi
Poszłam do kuchni by napić się czegoś. Wyciągnęłam z szafki szklankę i nalałam do niej soku.
- Harry, chcesz soku? - wykrzyknęłam
- Nie, dzięki - odparł Styles wchodząc do kuchni - Wyspana? - zaśmiał się
- No właśnie nie bardzo.
- Spałaś tyle godzin i jeszcze się nie wyspałaś?
- Co Ty, zaraz wracam z powrotem do łóżka i będę spała już do rana, jak zabita.
- Śpioch 
- No może trochę 
- Mogę się wkulnąć do Ciebie pod kołdrę?
- Marzysz chyba - przewróciłam oczami
- Marzenia się spełniają - zaśmiał się
- Uważaj, żebym nie przyszedł do Ciebie w nocy 
- Nawet nie próbuj 
- Próbować zawsze wart, moja droga!
- Harry, nie zapędziłeś się trochę? 
- Nie sądzę.
- A ja sądzę, idę spać. Dobranoc - poczochrałam jego włosy i wróciłam do pokoju Malika
Harry mógł usłyszeć za mną już tylko zakluczanie drzwi.
Kolejne dni mijały strasznie wolno. Zayn dzwonił parę razy, mówił, że strasznie za mną tęskni.. Minęły 4 dni, od kiedy wyjechali. Po śniadaniu zadzwonił do mnie telefon.
L : Tak słucham? 
M : Czeeść Lilly!
L : Matt?! Cholera, jak ja dawno Cię nie słyszałam! 
M : I nie widziałaś
L : No to to już tym bardziej, co u Ciebie? 
M : Wszystko w jak najlepszym porządku. A u Ciebie?
L : Ujdzie. Kiedy wracasz?
M : W sumie to już wróciłem.
L : Co? Jak to, kiedy?!
M : No tak jakoś wczoraj - zaśmiał się
L : Człowieku, za 20 minut w parku. Biegiem!
M : Tak jest proszę pani!
- Styles! - zawołałam
- Co jest?
- Wychodzę
- Gdzie?
- Na spotkanie.
- Ale z kim?
- Z Mattem.
- Kto to Matt?
- Matt, to Matt.
- Ahha, okej - zaśmiał się
- Będę.. Nie wiem kiedy będę. Gdyby coś się działo, dzwoń
- Jasne, dzwoń. Miłego dnia 
- Mhm, dzięki. Nawzajem!
Wybiegłam z domu szybko podążając do parku. Matt już tam był.
- Matt! - krzyknęłam rzucając mu się na szyje
- Udusisz mnie, Lilly - zaśmiał się
- Ugh, sorki - usiałam na ławce - Jak po obozie?
- Świetnie! Za rok jadę tam znów. Było strasznie fajnie. Co u Ciebie? Opowiadaj!
- No u mnie dobrze kurcze, bardzo dobrze.
- Z? - spytał spoglądając na mój naszyjnik
- Zayn?
- O cholera! Jesteś z Zayn'em?
- Nie mówiłam Ci?! 
- Nie?!
- O KURDE?!
- NO?!
- Hahaha
- Cieszę się! - przytulił mnie
- A jak tam między Tobą a Jas?
 - Eemm..
- No?
- No bo tego.. Ja tam. Ja poznałem kogoś.
- No nie gadaj?
- No.. Ma na imię Vicki.
- Ale.. Jesteście razem?
- No w sumie.. To tak.
- Skąd ona jest? 
- Stąd. 
- Serio? Nie znaliście się wcześniej?
- Nie, teraz niedawno się tu przeprowadziła.
- I teraz pytanie.. Co z Jas? Czy ona o tym wie?
- Nie.. Nie wie.
- No to chyba czas jej powiedzieć, prawda?
- No chyba tak.. Może pójdę do niej teraz?
- Nie ma jej.
- Jak to?
- Wróciła do Austrii, na wesele
- A kiedy wraca?
- Szczerze, nie mam pojęcia.
- Może do niej zadzwonie?
- Lepiej nie. Wytłumaczycie sobie wszystko jak wróci. 
- Ehh. Masz rację. 
Rozmawialiśmy tak jeszcze kilka godzin. Poszliśmy się przejść. Mój przyjaciel opowiadał mi szczegółowo co działo się na obozie, a ja za to opowiedziałam mu wszystko co wydarzyło się w tym czasie tutaj. Był zaskoczony.
- Ops, wybacz. Telefon
L : Halo?
N : HELLO LILLY! - usłyszałam głos Niall'a
L : Horan! Matko, Horan! 
N : Wooohoo! Tak to ja! Co słychać?
L : No nic nowego. A co u was?
N : Wszystko w jak najlepszym porządku! Stęskniliśmy się za Tobą!
L : Ja za wami też! I to jak bardzo!
N : Masz pozdrowienia od chłopaków!
L : Dziękuję, pozdrów ich też. 
N :  Co porabiasz?
L : Jestem właśnie na spacerze.
N : Ah, to przepraszam, że przerwałem!
L : Nie szkodzi.
N : Spoko i tak muszę już kończyć. Kochamy Cię Lil!
L : Ja was też! Do usłyszenia!
- Kto to? - spytał Matt
- Niall.
- Ahh! Lilly, muszę już wracać. Jestem umówiony z Vicki.
- Jasne, pozdrów ją ode mnie! Musimy się kiedyś razem spotkać - uśmiechnęłam się
- Cieszę się, że tak mówisz. Do zobaczenia!
- Hejka!
Z uśmiechem na twarzy wróciłam do domu.
- Jesteeem! 
- Okeeej! 
- Co tam ciekawego?
- Nic, nudzę się! 
- Chciałbyś być teraz tam, z chłopakami, prawda?
- Jasne, że bym chciał.
- Ojoooj
- Idę w coś pograć
- Idź, idź
Nagle otrzymałam smsa.
Z : Dobrze się bawisz?
- Hm? O co mu chodzi? - powiedziałam do siebie
L : Nie rozumiem?
Z :  Nie rozśmieszaj mnie.
L : Zayn, na prawdę nie wiem o co Ci chodzi. 
Z : Spytaj Matt'a, może Ci powie.
L : Co? Dlaczego Matt'a? Skąd Ty w ogóle wiesz, że się z nim spotkałam?
Z : Ha, sama widzisz. Mógłbym chociaż wiedzieć, kto to do cholery jasnej jest  ten cały Matt, i dlaczego całujesz się z nim w naszym domu? 
L : CO PRZEPRASZAM? 
Dostałam szału. Kto mu nagadał takich głupot?! Chodziłam po pokoju jak nawiedzona. Jasne! HARRY!
- Styles cholera jasna, chodź tu!
- Co się dzieje?
- Coś Ty nagadał Zayn'owi co? Czy Ty jesteś na prawdę tak pojebany?
- O co Ci chodzi? 
- O co mi chodzi? O co Tobie chodzi? Po co Ci to było? Oszalałeś chyba!
- Przecież nic nie zrobiłem!
- Tak, a Zayn od wróżki wie, że się spotkałam dziś z Matt'em. Tylko po co do cholery nagadałeś mu, że się z nim całowałam?! 
- Daj mi spokój
- Odpierdol się ode mnie i od mojego życia, rozumiesz? Jeżeli Zayn mi nie uwierzy, jesteś skończony!
- Ty mnie nie rozumiesz! Zrobię wszystko żebyś do mnie wróciła, słyszysz?!
- Czy Ty jesteś chory psychicznie? Myślisz, że gdyby Zayn ze mną zerwał i to w dodatku przez Twoje zmyślone głupoty, przybiegłabym do Ciebie z płaczem? Pomyśl trochę człowieku!
- Nie obchodzi mnie to! Już dłużej tego nie zniosę!
- Zejdź mi z oczu!
Byłam kompletnie roztrzęsiona. Myślałam, że już mu przeszło, że wszystko będzie w porządku. To jakiś koszmar.
Z : Nie udawaj głupiej, wszystko wiem.
L : Zacznijmy od tego, że nie wiesz nic! Harry nagadał Ci tych głupot tak? Człowieku, Matt to mój przyjaciel. Spotkałam się z nim dzisiaj, to prawda. Ale po 1. w parku, a nie u was w domu. A po 2. NIE CAŁOWAŁAM SIĘ Z NIM! 
Z : Oczywiście. 
L : Nie będę przytaczać Ci słów, które powiedział mi przed chwilą Styles. Szkoda czasu. Jeśli zmądrzeje, sam Ci to powie. Ale Ty.. Nie ufasz mi? No to gratuluje.Chyba nie mamy o czym rozmawiać.
Z : Też tak sądzę. Cześć 
Czułam się okropnie. Nie wiedziałam co mam robić. Postanowiłam w trybie natychmiastowym wynieść się stąd z powrotem do swojego domu. Nie miałam ochoty rozmawiać z tym przygłupem, więc zostawiłam mu tylko kartkę:
Serdecznie Ci dziękuję, idioto. Jeśli przez Ciebie wszystko się rozpadnie, wiedz, że nie wybaczę Ci tego do końca życia.  
Zapłakana wróciłam do domu. Odłożyłam walizkę i rzuciłam się na łóżko. Nie miałam siły tłumaczyć się Malik'owi. Z resztą, nie miałam z czego... Podstawą związku jest zaufanie.. A u nas od jakiegoś czasu to szwankowało.

____________________________________________________
Jak wam się podoba? Proszę Was o komentarze :)
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach podajcie swojego twittera.
@dziarman

sobota, 21 kwietnia 2012

Rozdział XII

Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Zerwałam się z łóżka i zbiegłam po schodach na dół. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Agathe.
- O heeej Agatha! Która godzina?
- Hej, Lilly, 5. Słuchaj nie ma czasu, ubieraj się, szybko!
- Dopiero 5? - spytałam zszokowana -  Ale dlaczego, co się stało?
- Lilly, potem! Idź szybko, czekam tutaj!
Wbiegłam z powrotem do góry, nie wiedząc o co chodzi. Wybrałam z szafy pierwsze lepsze ciuchy i wróciłam do dziewczyny.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi?
- Idziemy.
Wyszłyśmy z domu przed którym stał samochód, a w nim Eleanor i Danielle.
- No już wsiadaj!
Posłusznie wsiadłam do auta.
- Dziewczyny do cholery, powiecie mi w końcu co się dzieje?!
- Dzwonił do mnie Niall - zaczęła Agatha
- Harry jest w szpitalu, wpadł pod samochód dziś w nocy.
- I dopiero teraz zadzwonili?! Dlaczego nie powiedzieli nic wcześniej?! I dlaczego nie zadzwonili też do mnie?! - zbulwersowałam się
- Dzwonili, ale nie odbierałaś - odparła Agatha
- No pięknie. Ale.. Ale co z Harry'm?! 
- Prawdopodobnie miał wstrząs mózgu.
- Matko jedyna, dziewczyny szybciej błagam! 
Po kilkunastu minutach w końcu dojechałyśmy do szpitala. Wybiegłam z samochodu najszybciej jak tylko mogłam. Dziewczyny nie chciały robić jeszcze większego zamieszania, więc odjechały, mówiąc, że przyjadą tutaj później. Spytałam pielęgniarki gdzie leży Styles. Podążyłam na drugie piętro. Wchodząc po schodach ujrzałam Zayn'a, Liam'a, Louis'a i Niall'a siedzących ze spuszczonymi głowami na krzesełkach przed salą Harry'ego. Usiadłam obok Horan'a
- Co z Harry'm?! - spytałam
Nikt się nie odezwał.
- Powiedzcie coś! Proszę powiedzcie mi co z nim jest? - wykrzyknęłam, a z oczu popłynęły mi łzy
- Na razie.. Na razie jest w śpiączce - powiedział cicho Lou
- Mogę tam wejść? Chcę go zobaczyć! 
- Teraz jest u niego lekarz.
- Jedźcie do domu odpocząć.
- Co Ty, nie jesteśmy w stanie jechać teraz samochodem.. Poza tym, chcemy tu zostać. - powiedział Lou
- Jak to się stało? - spytałam
- Wyszedł z domu w nocy, powiedział, że idzie do Ciebie, to mogła być jakoś 2. Nie wiemy co się działo dalej, zadzwonili tylko do nas już ze szpitala, że mamy przyjechać.. - odpowiedział Liam
Siedziałam jak posąg wpatrzona w ścianę.
- Że idzie do mnie.. - westchnęłam głęboko - To.. To przeze mnie - powiedziałam - Na plaży rozmawiałam z nim i powiedziałam, że po powrocie do domu może do mnie przyjść, jeśli będzie chciał się wyżalić. To przeze mnie! To wszystko przeze mnie - wstałam z krzesła i zaczęłam panicznie chodzić po korytarzu, łzy leciały mi jak nigdy dotąd
- Lilly, uspokój się, to nie Twoja wina - powiedział Zayn - Wszystko będzie dobrze, usiądź. 
- Zamknij się! - krzyknęłam - Właśnie, że to moja wina. Jeśli..  Jeśli jemu coś się stanie, wierzcie mi, że nie powstrzymam się od niczego.
- Przestań! Nawet tak nie myśl! Mówię Ci, że wszystko będzie okej!
Z sali wyszedł lekarz. Wszyscy wstali i podeszli do niego, ja również.
- Panie doktorze, co z nim?! - spytałam zdenerwowana
- Nadal się nie wybudził.. - odpowiedział
- To nieprawda! Nie! Pan oszukuje, to nie jest prawda! - krzyknęłam
- Proszę zachować spokój, jego stan nie jest najgorszy, trzeba tylko czekać.
- Tak? Mam tu tak bezczynnie siedzieć i czekać?!
- To chyba będzie najlepsze rozwiązanie...
- Możemy chociaż u niego posiedzieć? - spytał Liam
- Proszę, proszę wejść, wrócę tutaj za godzinę. 
Wszyscy weszliśmy do środka. Zayn z chłopakami zajęli krzesła obok łóżka Harry'ego. Ja usiadłam na podłodze pod ścianą. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Podwinęłam kolana pod brodę i schowałam twarz w dłoniach. Tysiąc myśli przelatywało mi przez głowę. To wszystko moja wina.
- Lil, idziemy na chwile na dół, po kawę, żeby nie zasnąć - powiedział Lou - Idziesz z nami?
Pokiwałam przecząco głową.
- Za niedługo będziemy z powrotem.
Wstałam z podłogi i usiadłam na krześle obok łóżka. Łzy nadal strumieniem płynęły z moich przekrwionych oczu. Chwyciłam dłoń Harry'ego i ułożyłam głowę na jego ramieniu.
- Przepraszam Harry.. Tak strasznie Cię przepraszam.. Wiem, że to wszystko co się stało.. To przeze mnie. Sam nie wpadłbyś na to, żeby do mnie przyjść. Głupia ja. Cholerna idiotka. Co ja dobrego narobiłam. Harry wybaczysz mi prawda? Powiedz coś Styles! Obudź się...
- Przepraszam Panią - powiedziała pielęgniarka wchodząc do sali - Musi Pani wyjść
- Nigdzie się stąd nie ruszam, rozumiesz?! - wykrzyknęłam - Zostaję tu! Będę przy nim cały czas! Nie zostawię go! 
- Proszę wyjść. Tylko na chwilę, zaraz będzie mogła Pani wejść z powrotem.. 
- To bez sensu!
- Ależ proszę się nie kłócić i wyjść.
- Za chwilę tu wracam i już mnie stąd nie wyrzucisz!
- Ja nikogo nie wyrzucam, tylko uprzejmie proszę.. 
- Jasne!
Wyszłam z sali i kręciłam się przy drzwiach czekając na wyjście pielęgniarki. Przyszli chłopcy.
- Jak się czujesz? - spytał Zayn
- Serio? Pytasz jak JA się czuję? Na prawdę? Chyba jesteś niepoważny. Harry leży tam, w sali, a Ty pytasz mnie jak się czuję?! Chcesz wiedzieć? Czuję się zajebiście źle, bo to przeze mnie on tam leży! Pasuje?
Chłopak podszedł do mnie i przytulił.
- Puść mnie - powiedziałam i zaczęłam histerycznie klepać go po ramionach, lecz ten przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej. Wtuliłam się w niego
Dobrze wiedział, że nie miałam zamiaru na niego wrzeszczeć, to wszystko przez tą sytuacje. Pielęgniarka w końcu wyszła z sali. Puściłam Zayn'a i weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Widziałam tylko jak Liam zatrzymuje chłopców, by zaczekali, bym mogła pobyć tam sama. Usiadłam w tym samym miejscu i uczyniłam to samo co poprzednim razem. Ramie Styles'a było już całe mokre od moich łez.
- To znowu ja, wiesz... Musiałam wyjść, to wredne babsko mnie wygoniło.. Ale jestem.. Już jestem z powrotem i teraz tak łatwo nie dam się stąd wyrzucić. Wiesz co? Zapamiętaj jedno.. Nigdy więcej nie słuchaj głupiej Lilly i jej propozycji. Niech mówią co chcą, ja i tak wiem, że to moja wina. To ja Cię zaprosiłam, to ja powiedziałam, że masz przyjść. Czekałam, ale nie przyszedłeś, myślałam, że już Ci się nie chciało.. Harry, przepraszam... 
Nie przestawałam płakać. Nagle poczułam ktoś ściska moją rękę. Ktoś.. Nie ktoś. To Harry! Podniosłam głowę i spojrzałam na niego z nadzieją. Styles właśnie powoli otwierał oczy.
- Harry! - krzyknęłam - Harry, matko w końcu! - ucałowałam go w czoło - Zawołam chłopców! 
Chciałam wstać, lecz ten zatrzymał mnie ciągnąc mnie za rękę
- Poczekaj chwilę - wydukał
Usiadłam.
- Tak, Harry? 
- Przepraszam 
- Ty mnie przepraszasz? Za co?
- Za to, że tu teraz siedzisz. Za to, że wszyscy tu jesteście. 
- To ja Cię przepraszam, to moja wina. Powtarzam Ci to od jakiejś godziny..
- Przestań, to tylko i wyłącznie moja wina. Chwila nieuwagi i... 
- Pójdę po chłopców
Wyszłam z sali wołając resztę z radością.
- Stary, no ileż to można spać?! - powiedział Niall
- Harry! Już dostawaliśmy szału - dodał Lou
- Pójdę po lekarza - powiedział Zayn
Po chwili lekarz był już razem z nami. Powiedział, że Harry musi zostać jeszcze parę dni w szpitalu, a potem w domu będzie musiał odpoczywać.
- Ale.. Mamy 3 koncerty w następnym tygodniu.. - powiedział Styles
- Niestety.. Musi Pan sobie je odpuścić. Mam nadzieję, że będzie miał się kto Panem zaopiekować podczas nieobecności reszty chłopaków ? - spytał lekarz
- Oczywiście - uśmiechnęłam się
- Państwo mogą jechać do domu i wypocząć. Harry'emu też przyda się teraz dużo odpoczynku.
- Yhh. Jasne. Przyjadę jutro, Harry - powiedziałam
- Przyjedziemy - dodał Liam
- Spoko, jedźcie, wyśpijcie się, ja dam radę! - uśmiechnął się Styles 
- Trzymaj się - pomachałam mu i wyszłam
Pojechaliśmy do domu 1D. Była godzina 20. Wszyscy byliśmy padnięci. Zasiedliśmy na kanapie.
- Głodni? - spytałam
- Strasznie - powiedział Lou
- Mogę coś zrobić - wstałam
- Nie no co Ty, siadaj. Zamówimy pizze. Liam?
- Już dzwonię - wziął telefon i zamówił 3 duże pizze
- 3? 3 duże? Kto to wszystko zje?  -  zdziwiłam się
- No pewnie, że ja - zaśmiał się Niall
- Ah no tak - uśmiechnęłam się
Po 30 minutach przywieziono nam pizze. Zjadłam jedną na pół z Zayn'em, Lou z Liam'em, a Niall.. Głodomorek pochłonął całą sam.
- Ładnie to tak jeść po nocach? - usłyszeliśmy głos Harry'ego wchodzącego do domu
- Harry?! Co Ty tutaj robisz? Powinieneś być w szpitalu! - wykrzyknął Liam
- Wyszedłem na własne żądanie 
- Czy Ty jesteś normalny człowieku?! - spytałam
- Nie.. - zaśmiał się - Auu.. - chwycił się za głowę
- No sam widzisz! Po co Ci to było? Nie mogłeś poleżeć jeszcze trochę w tym szpitalu? - zdenerwował się Zayn
- Wolę poleżeć w domu - uśmiechnął się Styles
- Jak już Ty coś wymyślisz... - powiedział Lou
- Ale już do łóżka - rozkazałam
- Już, już idę. Spokojnie!
- He? Co to ma być chłopaki? - westchnęłam
- Niech już siedzi w tym domu.. Ale jak się stąd gdzieś ruszy to... - powiedział Liam
- Co z waszymi koncertami? - spytałam
- Odbędą się, nie możemy ich teraz tak odwołać.. 
- Kiedy wyjeżdżacie?
- Za dwa dni.
- A wracacie?
- Za tydzień od dnia wyjazdu. Lil.. 
- Tak?
- Zaopiekujesz się Harry'm?
- No przecież już mówiłam! Jasne, że tak. Możecie na mnie liczyć
- Jesteś kochana
- Idę do niego na chwilę 
Zapukałam do pokoju w którym leżał Harry.
- Wejdź - powiedział
- Heej, żyjesz?
- Jak widać - uśmiechnął się - Siadaj
- Yhh nie.. Przyszłam tylko spytać czy czegoś czasem nie potrzebujesz i pożegnać się, bo idę do domu.
- Nie dzięki, niczego nie potrzebuję - odparł - Musisz już iść?
- Kochany, przez następny tydzień będziesz zmuszony znosić mnie dzień w dzień 24 godziny na dobę 
- Z wielką przyjemnością. Dziękuję i przepraszam, że chłopacy tak Cię wrobili w tą robotę. 
- Jaką robotę? Jakie wrobili? Sama chciałam, przestań.
- Jesteś.. - zaczął
- Kochana, tak, tak wiem - zaśmiałam się
- No właśnie
- Będę już lecieć, do jutra - pomachałam mu
- Dobranoc Lilly 
Wróciłam do salonu.
- Odwieźć Cię? - zaproponował Zayn
- Byłabym Ci bardzo wdzięczna
Wsiedliśmy do samochodu. W sumie do domu nie miałam aż tak daleko, ale nie wiem czy zdołałabym dojść tam na pieszo, byłam zmęczona.
- Dziękuję - powiedziałam gdy zatrzymaliśmy się przed moim domem
- Nie ma za co - chłopak puścił mi oczko - Wiesz.. Będę za Tobą strasznie tęsknił, jak wyjedziemy.. 
- Ja za Tobą też.. Ale to tylko tydzień..
- Aż tydzień 
- Wytrzymamy - uśmiechnęłam się - Do jutra
Malik pocałował mnie namiętnie na pożegnanie. Nie mogłam oderwać się od jego ust.
- Muszę iść - powiedziałam przerywając pocałunek
- Nie musisz
- Ale chcę
- Nie chcesz 
- Oh Zayn, no już! Jestem zmęczona - zaśmiałam się
Pocałowałam go raz jeszcze i wyszłam z samochodu. Weszłam do domu i od razu poszłam do łóżka.

_______________________________________
Jak Wam się podoba ten rozdział? Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna, więc proszę - komentujcie.
Jeśli chcecie być powiadamiani o nowym rozdziale - podajcie swojego twittera.
@dziarman

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział XI

Budzik zadzwonił o godzinie 11. Bez problemu wyszłam z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Umyłam się i ubrałam. Z racji tego iż pogoda była cudowna, założyłam szorty i bluzkę z napisem " I ♥ My Boyfriend ", a pod to wszystko strój kąpielowy. Wyciągnęłam z szafy torbę i włożyłam do niej rzeczy, które wydawały mi się niezbędne na plaży. Postanowiłam zadzwonić do Jas.
L : Heeej Jas, co porabiasz?
J : Leżę, a Ty?
L : Jak to jeszcze leżysz? Obudziłam Cię?
J : Niee, źle się czuję..
L : Kurde, a to pech, chciałam zabrać Cię na plażę.
J : Cholerka no, chętnie bym poszła, ale ja tu umieram!
L : Wpadnę do Ciebie na chwilę zanim pójdę po chłopaków.
J : Dzięki, jesteś kochana
L : Przestań, nie ma za co, do zobaczenia
Związałam włosy w kitkę i udałam się do kuchni zrobić coś do jedzenia. Ku mojemu zdziwieniu, lodówka była prawie że pusta. No tak.. W sumie nic dziwnego. Musiałabym wybrać się na zakupy, ale nie teraz, nie miałam na to czasu. Zjem coś na mieście. Z chłopakami umówiłam się na 13. Była 12. Nie miałam już nic do roboty, więc wyszłam z domu i poszłam do Jasmin.
- Jak się czujesz?
- Nadal tak samo.. - westchnęła - Może jednak pójdę z wami na tą plażę, tak słońce świeci, może się w końcu opalę!
- Jesteś już dosyć opalona - syknęłam - I masz leżeć w łóżku dopóki nie poczujesz się lepiej, jasne?!
- Oczywiście pani doktor.
- Potrzebujesz czegoś?
- Nie, nie dzięki!- spojrzała na mnie - No idź już kurde .
- Wyganiasz mnie?
- Tak, widzę, że Cię tam ciągnie!  O mnie się nie martw
- Ale ja mogę z Tobą zostać jeśli chcesz - uśmiechnęłam się
- Ee, nie chcę! Spadaj już mała - zaśmiała się
- Dobra, dobra już idę! Ale dzwoń w razie czego! Paaa, trzymaj się.
- Pozdrów ziomków! - krzyknęła - Hejka
Wyszłam od Jasmin i tanecznym krokiem podążyłam do 1D. Drzwi otworzył mi Niall. Przywitał mnie ciepłym uściskiem i usadził na kanapie w salonie.
- Denerwuję się - stwierdził po chwili ciszy Niall
- Czym się denerwujesz?
- Pamiętasz, mówiłem Ci o tej dziewczynie... Agatha
- Tak, miałeś się z nią spotkać
- No właśnie się spotykamy.. Dziś, dołączy do nas na plaży.
- To świetnie Niall! - ucieszyłam się
- Ale ja się denerwuje!
- Nie masz czym, chłopaku!
- No.. no a jak polubi bardziej Harry'ego albo Lou.. Albo kogokolwiek innego? Co ja wtedy zrobię?
- Od razu zakładasz, że spodoba jej się ktoś inny!  Daj sobie szanse! Będzie dobrze, zobaczysz! Dasz radę.
- No, ale oni są inni, a ja jestem taki no..
- Jesteś super przystojnym głodomorkiem, który zawsze potrafi pocieszyć i rozśmieszyć do łez! Uwierz mi Niall, mówię to teraz  jako dziewczyna, nie jako przyjaciółka! Na prawdę jesteś świetnym facetem! Nie jedna by takiego chciała!
- Dzięki Lilly, już mi lepiej - przytulił mnie
Przez ramię mojego przyjaciela ujrzałam Harry'ego paradującego po domu w kąpielówkach.
- I jak? - spytał Styles
- Idziesz na plażę, a nie na wybieg mody.. A to są tylko kąpielówki, a nie strój wieczorowy - zaśmiałam się
- No tak, ale tam też muszę dobrze wyglądać!
Do pokoju wszedł Zayn z Lou i Liam'em.
- Hej chłopaki! - krzyknęłam
- Siemka Lil ! - odpowiedział Lou klepiąc Harry'ego w tyłek
- Jasmin nie idzie z nami? - spytał Liam
- Niestety nie, źle się czuje i leży..
- Nie martw się nie będziesz sama! Danielle i Eleanor też będą!
- Super - ucieszyłam się
- No i Agatha - dodał Niall
- Właśnie, Agatha ! - poruszył brwiami Lou
- Uhuuuu ! - krzyknął Zayn
- Oj no przestańcie! - powiedziałam - Widzicie, ze chłopak się denerwuje, dajcie spokój
- Dzięki Lill - powiedział Niall
- Idziemy? - spytałam
- Jasne, idziemy
Wyruszyliśmy całą paczką na plaże. Brakowało mi tu trochę Jas.. Danielle, Eleanor i Agatha miały dojść do nas na plaży. Byłam ciekawa tej koleżanki naszego Horan'a. Plaża była strasznie zatłoczona, jak to zwykle bywa, jednak udało nam się znaleźć wolne miejsce. Rozłożyliśmy parawan, koce i leżaki. Rozebrałam się do stroju kąpielowego i ułożyłam wygodnie na kocu, chciałam się trochę poopalać.
- Zaaaaayn! - zawołałam
- Nie wrzeszcz dziewczyno, przecież siedzę koło Ciebie - zaśmiał się
- O sory. Mam prośbę.
- Jaką?
- Mógłbyś nasmarować mi plecy? Nie chcę się spalić.
- Z wielką przyjemnością - ucieszył się Malik
Przewróciłam się na brzuch i podałam chłopakowi balsam przeciwsłoneczny. Po chwili byłam już w pełni gotowa do opalania! Zayn położył się tuż obok mnie i obrócił głowę w moją stronę. Uczyniłam to samo, by od czasu do czasu móc wpatrywać się w jego oczy.
- Hej wszystkim! - przywitała się Danielle wraz z Eleanor
- Cześć dziewczyny! - krzyknęłam
- O Lilly, jak fajnie, że jesteś! - ucieszyła się Elka - Zaraz idziemy koło Ciebie - uśmiechnęła się
- Gdzie reszta? - spytałam
- Wszyscy już w wodzie - odparła Danielle - A Niall gdzieś poszedł
- Pewnie po Agathe
- Kto to?
- Jego nowa koleżanka, czy coś, miała do nas dołączyć, pewnie kawałek po nią wyszedł - uśmiechnęłam się
Leżeliśmy tak dobre 30 minut. Chłopaki wrócili z wody i wylegiwali się na leżakach, a Niall'a jeszcze nie było. Nagle usłyszałam krzyki.
- OMG! O Boże! Czy Wy widzicie to co ja?! - wykrzyknęła dziewczyna z dużej grupki ludzi - TO ONE DIRECTION ! AAAAAA !
- O matko święta - powiedział Zayn - Ani chwili spokoju...
- WTF? To chyba jakaś kolonia.. - dodałam
- OMG OMG! Hej chłopaki, matko jestem waszą wielką fanką, kocham was nad  życie, znam wszystkie wasze piosenki, o no posłuchajcie ! You don't know you're beautiful oh oh ! - zaczęła fałszować
- Wohoo, super - powiedział Harry z ironią
- AAA! No chodźcie tu wszyscy! - zawołała resztę grupy
Tak, to kolonia. Przedział wiekowy? Na moje oko jakoś 14-18. A ta dziewczyna, jakaś totalna paranoja! Chłopcy wstali by nie robić tak wielkiego tłoku tuż koło nas. Usiadłam i złowrogo wpatrywałam się na te wszystkie dziewczyny które obściskiwały mojego chłopaka.
- Musisz się przyzwyczaić - powiedziała Eleanor
- Ale o co Ci chodzi? - spytałam
- Przecież widzę, najchętniej to byś je zabiła - zaśmiała się
- Oj bez przesady
- Ale zazdrosna jesteś, tego nie ukryjesz
- Może trochę.
Tak rzeczywiście, byłam zazdrosna, ale to norma, zawsze będę. W pewnym momencie dostrzegłam jak Zayn miło gawędzi sobie ze śliczną, szczupłą brunetką, która właśnie podsuwała mu do ręki jakąś kartkę. Nie musiałam tam stać, żeby domyśleć się cóż było na niej napisane.
- Zawsze wymieniają się numerami z fankami? - spytałam z powrotem kładąc się tym razem na plecach
- Lilly, spokojnie, to ona dała mu numer, wierz mi, że Zayn za chwilę go wyrzuci.
- A z resztą.. - odparłam niewzruszona
Kolonia rozeszła się, chłopcy wrócili do nas. Niall również przybył, wraz ze swoją koleżanką.
- Hej, słuchajcie, to jest właśnie Agatha - powiedział Horan - Agatha to jest Lilly, Danielle, Eleanor, Zayn, Harry, Louis i Liam - przedstawił nas
- Hejka, miło Cię poznać - uśmiechnęłam się do dziewczyny - Choodź, jeśli chcesz połóż się koło mnie - zaproponowałam
- Ale przecież ja tu.. - zaczął Zayn
- Chodź, chodź -  powiedziałam zdecydowanie
Dziewczyna położyła się koło mnie i już leżałyśmy w cztery. Mimo wszystko atmosfera była na prawdę super! Uwielbiam plażę. Przeleżeliśmy tutaj cały dzień. Zrobiła się godzina 20. Zebraliśmy wszystkie nasze rzeczy i ruszyliśmy w stronę domu. Mieliśmy zamiar wrócić tutaj za pare chwil. Podeszłam do Niall'a.
- Agatha to super dziewczyna, serio!
- Taak, też tak myślę. Świetnie się dogadujemy - odparł uśmiechnięty Horan
- Cieszę się
 Rozejrzałam się wokół. Cała nasza paczka szła uśmiechnięta. Danielle z Liam'em, Eleanor z Louis'em, Agatha z Niall'em i tylko Harry.. Był przygnębiony.. Podeszła do niego.
- Co jest Haroldzie?
- Nic
- No weź, co się stało?
- Popatrz tylko, wszyscy jesteście tacy zakochani.. A ja, ja jak zwykle sam.
- Trzeba się wziąć za łowy, nie ma na co tracić czasu chłopie! - uśmiechnęłam się  i przytuliłam go - Jeszcze będziesz szczęśliwy
- W tej chwili jestem - powiedział
Odsunęłam się od niego.
- O, teraz już nie - posmutniał
- Głupek - zaśmiałam się
Nagle od tyłu naszedł mnie Zayn, całując mnie w szyję.
- Chodź tu do mnie moja dziewczyno - zaśmiał się i chwycił mnie za rękę
Puściłam ją.
- Hej, co jest?
- Nic nie jest, co ma być?
- Jesteś na mnie zła?
- Nie, nie jestem
- To o co Ci chodzi?
- O nic mi nie chodzi, wróć na plażę, może ta dziewczyna jeszcze tam jest.
- Ha! Jesteś zaazdrosna!
- Nie jestem!
- Jesteś!
- Nie jestem!
- Jesteś!
- No mówię Ci, że nie jestem cholera jasna!
- I tak wiem swoje, kochanie.
- Mhm
- Nie mam tej kartki.
- Skąd wiesz o co mi chodzi?
- Znam Cię.
- Nie masz jej?
- No nie mam, dzióbku! - zaśmiał się. - Moja mała zazdrośnica - przyciągnął mnie do siebie
- Oj no co...
- Nic nic - uśmiechnął się
Doszliśmy do domu, odstawiliśmy bagaże i ruszyliśmy z powrotem na plażę. Usiedliśmy wszyscy razem na chłodnym już piasku i wpatrywaliśmy się w zachodzące słońce.Przytulając się do Zayn'a chwilami spoglądałam na Harry'ego, który jako jedyny siedział sam. Trudno mi się na to patrzyło, był moim przyjacielem..
- Zayn spójrz na niego no.. 
- Co? Na kogo?
- Na Harry'ego matole... Siedzi tak sam.. Pójdę do niego na chwilę
Wstałam i usiadłam obok Styles'a
- Heeej Harry, co tak daleko od nas, hm?
- Nie chciałem wam przeszkadzać, wszyscy jesteście zajęci sobą - uśmiechnął się
- Brakuje Ci kogoś, prawda? - spojrzałam na niego
- Tak.. Brakuje mi kogoś takiego jak Ty - obrócił głowę w moją stronę - Lilly, nie masz czasem siostry bliźniaczki?
- Oh no przykro mi nie mam.. Ale pretensje miej do moich rodziców, nie do mnie! - uśmiechnęłam się
- Powiedz mi, czy ja na prawdę jestem taki beznadziejny?
- Nie. W ogóle nie jesteś beznadziejny. Jesteś wspaniały! Musisz tylko się zastanowić nad tym czego tak na prawdę chcesz.. Jeśli pragniesz związać się z kimś, tak na poważnie, musisz postawić sobie warunek, że inne dziewczyny nie będą dla Ciebie ważne, a już na pewno nie na tyle ważne, żeby się z nimi całować.  Sam wiesz co mogłoby z tego wyjść..
- Tak, niestety wiem.. - westchnął - Dzięki, że mi przypomniałaś
- Przepraszam - przytuliłam go - Chcę Ci tylko uświadomić, że musisz się postarać i angażować, powiedz mi, podoba Ci się ktoś teraz?
- Nie.. Lilly, ja wciąż kocham Ciebie, nie umiem myśleć o nikim innym.
- I co ja mam Ci na to powiedzieć, co?
- Dobra, nie rozmawiajmy o tym.. Wracaj już do Zayn'a..
- Mogę z Tobą posiedzieć, jeśli chcesz - spojrzałam na niego
- Oczywiście, że chcę.. Ale on nie. - uśmiechnął się - Idź, idź, potem pogadamy
- Nie wracam już do was dziś.. Jak będziesz miał ochotę się powyżalać wpaaadnij do mnie - uśmiechnęłam się i wróciłam do Zayn'a który właśnie wstawał tak samo jak reszta
- Już się zbieramy? - spytałam
- Taaak, jesteśmy trochę zmęczeni - powiedział Liam
- No tak, w sumie ja też - odparłam
- Ja z El idę na kawę - uśmiechnęła się Danielle - ktoś z nami? - zapytała
- MY IDZIEMY! - wykrzyknęli z podekscytowaniem Lou i Liam
- Dzięki, my wracamy do domu - powiedział Niall
Po drodze do domu znów zagadałam się z Agathą, czułam, że znajomość jej z Niall'em się rozwinie.
- No więc.. Jak się poznaliście? - spytałam
- Ah to dość śmieszna historia.. Wpadłam na niego w sklepie, potrącając przy tym ciastko które trzymał w ręce.. Wierz mi gdybyś widziała jego minę... Zaproponowałam mu, że odkupię mu ciastko..No i tak to się właśnie stało - uśmiechnęła się Agatha
- Oh proszę, jak słodko - zaśmiałam się - Powiedz mi, czy Ty coś do niego czujesz?
- Ja.. Nie wiem.. Chyba, chyba tak. To na prawdę świetny chłopak, cudownie się przy nim czuję 
-  Przepraszam, że Cię tak wypytuję, ale.. Niall to mój przyjaciel i chcę żeby był na prawdę szczęśliwy. Jest wrażliwy chłopakiem, więc chciałabym żeby znalazł sobie dobrą dziewczynę - uśmiechnęłam się
- Myślisz, że on mnie lubi?
- Baaardzo 
- Mam nadzieję - uśmiechnęła się
Kiedy doszliśmy do domu 1D pożegnałam się z Niall'em, Harry'm i Agatha, która szła jeszcze do Horan'a. Zayn uparł się, aby odprowadzić mnie do domu, oczywiście nie miałam nic przeciwko. Dość szybko dotarliśmy przed mój dom. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem rozstaliśmy się. Gdy weszłam do domu była godzina 23. Oczekiwałam na gościa.. Myślałam, że przyjdzie, że będzie chciał pogadać. Jednak nie przyszedł. Harry nie mógł dalej zawracać sobie głowy mną.. Musiał zapomnieć..  Na dobranoc dostałam tylko sms'a.
Z : Ah, zapomniałem Ci powiedzieć, że miałaś dziś baaardzo fajną koszulkę! Kocham Cię, słodkich snów :) xx

___________________________
Przepraszam za tą kilkudniową przerwę. Szkoła, szkoła, szkoła! Mam już dość. Nie wiem kiedy dodam następny rozdział. A ten? Jak wam się podoba? Zachęcam do komentowania, wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna.
Jeśli chcecie byś informowani o nowych rozdziałach podajcie swojego twittera.
@dziarman

wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział X

- Halo? - odebrałam telefon zaspanym głosem
- Halo, córcia? Wszystkiego najlepszego kochanie! To już 18 lat! O matko jak ten czas szybko leci. Jesteś już taka duża! Zaraz się rozpłaczę! Słoneczko prezent dostaniesz jak wrócimy.
Myślałam, że zapadnę się pod ziemię.. Spoko, nie mam nic do mojej mamy, ale strasznie denerwowało mnie to, w jaki sposób się do mnie zwracała. No tak i jeszcze bardziej mnie dobij.
- Tak, tak dziękuję.
- Coś ty taka bez humoru?! No już trzeba się szykować na impreze!
- Nie bez humoru. Obudziłaś mnie. Jaką imprezę, mamo?
- No na Twoją 8nastke! Nic nie wymyśliłaś?
- Nie.
- No jak to tak można?! Gdybym była w domu..
- Ale Cie nie ma.. Nie potrzebuję wielkiej imprezy, chcę spędzić ten dzień z przyjaciółmi, to mi wystarczy, jasne?
- Jasne, jasne.
Czułam, że  była zniesmaczona tym faktem. Najchętniej narzuciłaby mi wszystko. Dobrze, że nie wiedziała o tym wcześniej, bo znając życie chciałaby wracać żeby urządzić mi super impreze.
- Mamo ja na prawdę nie potrzebuję niczego specjalnego.
- No dobrze córcia, jak chcesz.
- Mam prośbę.
- Tak?
- Możesz nie mówić na mnie córcia? To trochę irytujące
- Nie mam nazywać Cię córką, mimo tego, że nią jesteś?
- Nie o to chodzi.. Po prostu nie "córcia" to takie.. dziecinne.
- Ah no teraz to już rozumiem
- Wow - powiedziałam cicho
- Co? Co Ty tam mruczysz?
- Nic nic mamo. A jak wakacje?
- Super na prawdę. Pogoda jest cudna, w ogóle nie pada. Całe dnie zwiedzamy i wylegujemy się na plaży.
- Wy to macie dobrze.
- A jak Ty tam żyjesz?
- Świeetnie - uśmiechnęłam się sama do siebie - To najlepsze wakacje
- Tylko nie szalej!
- Mamo, mam 18 lat.
- Racja. Słuchaj muszę kończyć. Zadzwonię jeszcze
- Nie musisz, nie martw się, żyję. Pozdrów Max'a
- Pozdrowię. Całuje, papa
- Hej
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. 8:20? Kobieto czy Ty w ogóle śpisz? Wstałam z łóżka, bo i tak nie było już szans na zaśnięcie. Zrobiłam sobie "urodzinowe śniadanie" w formie jajecznicy. Smacznie.  Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Tak? Serio? Really? Czy was wszystkich ktoś dziś obudził telefonem? - powiedziałam do siebie - IDĘ!
- Hej Lilly! - usłyszałam ciepły głos blondasa
- Niall? Matko, co Ty tu o tej godzinie robisz?
- No właśnie, przepraszam, że tak wcześnie. Nie obudziłem Cię prawda?
- Ty nie.
- Mogę wejść?
- Jasne
Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie.
- Chcesz coś.. ? - zaczęłam - No tak głupie pytanie... Co chcesz do jedzenia?
- Nic nie chcę.
- Serio ? - zrobiłam wielkie oczy
- Żartowałem -wybuchnął śmiechem
- Ale z Ciebie jajcarz - zaśmiałam się
- No właśnie jajecznice też bym zjadł
- Zrób sobie
- Nie umiem.. To taki mechanizm.. Wszyscy gotują, a ja pochłaniam.
- No jasne!
Zrobiłam przyjacielowi jajecznice i razem zasiedliśmy w kuchni do śniadania.
- Smakuje? - spytałam
- Jasne, że smakuje. Mi wszystko smakuje
 - Co Cię do mnie sprowadza o tej porze?
- No tak przyszedłem sobie..
- Ale jak to? Zayn mówił wczoraj, że macie do zrobienia coś ważnego?
- Yyy... - zaczął wątpliwie - Ahh tak tak, no tak rzeczywiście, coś takiego tam jest no, jest, ale mnie tam nie potrzeba, więc przyszedłem do Ciebie - podrapał się po głowie i szepnął coś pod nosem
- Ahha, okej... - zaśmiałam się
Rozmawialiśmy przez kilka godzin o wszystkim. W jego towarzystwie nigdy się nie nudziłam, nie brakowało nam tematów do rozmów. Zrobiła się godzina 13
- Idziemy na spacer? - spytał
- Jasne!
Wyszliśmy na dwór, była piękna pogoda. Zapomniałam już nawet o tym, że mam urodziny.
- Pójdziemy po Jasmin?
- Nienienie! - wykrzyknął
- Co? Dlaczego?
- Eee no ten.. Wolałbym rozmawiać z Tobą na osobności rozumiesz?
- Nie lubisz jej?
- Jasne, że lubię, ale  tylko Tobie powierzam sekrety! - zaśmiał się
- No niech będzie.. To chociaż do niej zadzwonię, pozwolisz?
- Dzwoń
L : Heeej Jas, co tam?
J : Hej Lil, sorki, ale nie mogę za bardzo rozmawiać
L : Widzimy się dzisiaj?
J : Co? Niee, słuchaj przepraszam, ale nie mam czasu.
L : Jak to? Przecież dziś...
J : Tak wiem, że dziś ładnie na dworze, przykro mi na prawdę nie mogę! Papa
L : Hej..
- Jasne...
- Co jest ?
- Wszyscy mnie dziś olewają.. Akurat dziś
- Ja nie
- No Ty nie - uśmiechnęłam się
- Idziemy do kina? - spytał
- Nie mam nastroju na kino
 - Oj no rozchmurz się, jestem przecież jeszcze ja!
- Przepraszam Niall.
- Uśmiech raz dwa.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Słabo
- Niczego więcej nie oczekuj
- Chodźmy do tego kina.
- Na co?
- Igrzyska Śmierci?
- Już na tym byłam, ale jeśli chcesz możemy pójść
- Byłoby fajnie!
Udaliśmy się do kina. Gdy film się skończył było około 17.
- Wracajmy już do domu
- Chwilka daj mi zadzwonić
- Luz
Niall odszedł kawałek, aby zadzwonić, a ja usiadłam na ławce.
- No okej, już chodźmy. Chłopacy poszli pracować gdzieś indziej, więc możemy iść do nas.
- Obojętne mi to
- No to idziemy - uśmiechnął się
Po drodze chłopak opowiadał mi o pewnej dziewczynie, którą ostatnio poznał. Ma się z nią spotkać w następnym tygodniu.  Cieszyłam się! Doszliśmy na miejsce. Wyrwałam się do klamki, żeby otworzyć drzwi.
 - Hej Lil - powiedział Liam 
- Co tam Lil? - spytał Lou

- Jak mija dzień Lil ? - dodał Harry

- A wy w domu? Niall mówił, że pracujecie poza domem czy coś
- Yyy no tak, ale wróciliśmy właśnie.. przed chwilą no
- Ahh - odpowiedziałam zmieszana - Jest Zayn?
- Nie ma
- Dlaczego?
- Tenn.. Wyszedł gdzieś.. gdzieś tam
- Co tu jest grane chłopaki?
- Eee nic?
- Dziwnie się zachowujecie.
- Wydaje Ci się
- Aa.. mniejsza. Co robicie?
- Nic no siedzimy nudzimy się także ten
- Jaaaasne - zaśmiałam się - Nie wiecie gdzie poszedł Zayn?
- Nieeee
- Kurcze, szkoda
- Ps! Ps! Już, ej no już? - usłyszałam głos dochodzący z szafy
- Co to było ? - spytałam zszokowana
- Ee nic, myszy - powiedział Lou
- Jakie kurwa myszy?
- Myszy, no myszy nie widziałaś?
- Czy myszy mówią? 
Podeszłam do szafy i otworzyłam ją
- Wszystkiego najlepszego Lilly! - wyskoczyła Jasmin z szampanem
Zamurowało mnie totalnie. Jasmin wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do dużego pomieszczenia. Tam jeszcze nie byłam. Kiedy weszłam.. Myślałam, że śnię. Jak jakiś lokal, serio...
- Ja.. nie wiem co mam powiedzieć... Skąd wy wiedzieliście, że mam urodziny?!
- Jasmin nam powiedziała - odparł Harry
- Miałeś siedzieć cicho, palancie
- Ou, sorki!
Chłopcy złożyli mi życzenia i wyściskali mocno. Od Jasmin dostałam cudowny album z różnymi  naszymi zdjęciami. Na prawdę świetny prezent, prosty i szczery. Od chłopaków dostałam nową gitarę.
- No chyba sobie żartujecie?! Serio to dla mnie?
 - Nie tej, tak tylko kupiliśmy.
- Kochaaaam Was! - przytuliłam wszystkich mocno - Jesteście najlepsi na świecie
Nieważne, że nie miałam super imprezy. Byłam z moimi przyjaciółmi i to się liczyło. Najlepsza 8nastka jaką kiedykolwiek mogłam sobie wymarzyć. Pomijając jeden szczegół. Gdzie mój chłopak?
- No okej. Ale gdzie Zayn? .. - posmutniałam - Myślałam, że jednak się spotkamy
- Serio nie  ma go w domu
- A gdzie jest?
- Nie wiemy
 Chłopacy  załączyli muzykę  i wszyscy zaczęli tańczyć.  Jasmin zadzwoniła po swojego nowego kolegę z centrum handlowego, który przyprowadził ze sobą całą bandę. Czyli jednak impreza. Okej! W sumie było mi to obojętne. Usiadłam na sofie.
- Co jest Lilly? Nie podoba Ci się? Przepraszam za Johny'ego. Nie myślałam, że przyprowadzi kumpli.
- Co Ty ! Jest super! Nie ma sprawy to mi nie przeszkadza
- To co się dzieje?
- Widzisz gdzieś tu Zayn'a?
- Nie
- No właśnie...
- Może mu coś wypadło..
- Jasne.. Pewnie tak
Nagle w drzwiach pojawiła się Eleanor wraz z Danielle. Ucieszyłam się, że może w końcu poznam dziewczyny moich przyjaciół.
- Lilly! - zawołał Lou
- Juuuuż idę!
Podeszłam do Liam'a i Louis'a którzy stali już ze swoimi dziewczynami.
- Lil, poznaj to jest Eleanor, moja dziewczyna - powiedział Tomlinson
- Hej, miło mi Cię poznać - powiedziałam i podałam dziewczynie rękę
- I wzajemnie - uśmiechnęła się - Lou wspominał, że jesteś śliczna, ale nie myślałam, że aż tak bardzo!
- Przestań.. Przy Tobie.. Przy Was - spojrzałam na Danielle - Jestem jakąś czarownicą - zaśmiałam się
- Przesadzasz kochana! Na prawdę jesteś śliczna - uśmiechnęła się
- Dziękuję
- No i wszystkiego najlepszego! Przepraszam, ale nie zdążyłam Ci nic kupić, Lou nic mi wcześniej nie powiedział.
- No i prawidłowo, nie oczekuję żadnych prezentów
- No.. A to jest Danielle - powiedział Liam
- Cześć - uśmiechnęłam się - Lilly
- Danielle, miło poznać. No i ja też przepraszam, za brak prezentu. Wszystkiego naaaaajlepszego! - uściskała mnie
- Dziękuję bardzo.
- A gdzie Twój Romeo? - spytała Elka
- Ah.. - westchnęłam - Nie wiem.. - spuściłam wzrok w dół i poszłam do kuchni, dziewczyny poszły za mną
- Jak to? Nie ma go tu? - zdziwiła się Danielle
- No nie ma.. - odparłam
- Może zadzwoń do niego?
- Nie... Nie chcę
- Nie przejmuj się, może musiał gdzieś wyjść
- Jasne. Mniejsza, dziewczyny idźcie się bawić - uśmiechnęłam się lekko
- Gdyby coś, to wołaj, my chętnie pogadamy, prawda Danielle? - powiedziała Eleanor
- Jasne!
- Dzięki
Nagle poczułam wibracje w kieszeni. To on! Zayn dzwonił.
L : Halo?
Z : Lilly, możemy się spotkać?
L : Mhm, jasne. Spotkalibyśmy się już dobre dwie godziny temu, gdybyś był w domu.
Z : Proszę przyjdź do parku, ja już tam czekam.
L : Zaraz będę
Wróciłam na chwilę do gości.
- Liam, ja wychodzę
- Gdzie Ty dziewczyno? To Twoja impreza, zobacz jak wszyscy się tu bawią!
- Tak, okej. Zayn dzwonił, brzmiał tak.. poważnie. Mamy się spotkać w parku.
- A no to rozumiem - przytulił mnie - Do zobaczenia
Wyszłam z domu i poszłam w stronę parku. W końcu znalazłam Malik'a.
- Hej - przywitałam się
- Lilly
- Mam się bać?
- Nie. Pójdziesz gdzieś ze mną?
- Z Tobą zawsze - uśmiechnęłam się 
Chłopak chwycił mnie za rękę. Szliśmy kilka minut aż w końcu dotarliśmy na miejsce. Do restauracji.. Nie wiedziałam co on kombinuje!
- Co my tu robimy ? - spytałam wchodząc do środka
- Jemy kolacje kochanie - puścił mi oczko odsuwając krzesło od stolika - Proszę
- Ale.. Z jakiej to okazji?
- Już dobrze wiesz z jakiej - uśmiechnął się
Podano nam Menu. Zamówiliśmy jedzenie. Kelner przyniósł szampana.
- Zanim zaczniemy.. Mam coś dla Ciebie - powiedział wyciągając z kieszeni pudełko. Przysunął je w moją stronę
- Co to jest?
- Otwórz. Wszystkiego najlepszego
Wzięłam pudełko do ręki i otworzyłam je. W środku ujrzałam piękny srebrny naszyjnik z literką Z.
- To... To jest piękne Zayn.. - wstałam i przytuliłam chłopaka mocno, popłynęły mi łzy szczęścia
- Podoba Ci się?
- Kotku.. To najpiękniejszy naszyjnik na świecie. I ta literka.. Z
- Z.. Z jak Zayn. Żebyś zawsze miała mnie przy sobie.
- Jesteś cudowny.
- Ty jesteś cudowna  - uśmiechnął się
- Zapniesz?
- Jasne
Chłopak pomógł zapiąć mi naszyjnik. Wyglądał pięknie. Obiecałam sobie, że nigdy go nie zdejmę. Zasiedliśmy z powrotem do stolika. Przyniesiono nam kolacje. Była na prawdę pyszna! To był najlepszy wieczór mojego życia..
- Idziemy do Was? Niezła tam imprezka - zaśmiałam się
- A chcesz tam iść?
- Eee, no jakoś niezbyt mnie tam ciągnie
- To dobrze - uśmiechnął się - spacer?
- Spacer 
Wyszliśmy z restauracji. Chłopak chwycił moją dłoń i udaliśmy się na spacer po mieście. Wszystko było tak niesamowicie magiczne.. Chciałam żeby ten wieczór trwał wiecznie. Usiedliśmy na ławce
- Zayn..
- Tak?
- Powiedz.. Powiedz mi, że przetrwamy wszystko. Wszystkie rozłąki, problemy, kłótnie. Proszę, obiecaj, że nic nas nie zniszczy.. 
- Lilly.. Nawet nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Nic nas nie zniszczy.. obiecuję. Pomimo wszystko, zawsze będę przy Tobie. Zawsze znajdę czas żeby się z Tobą spotkać, skontaktować, nie ma innej opcji. Nie wyobrażam sobie dnia bez Ciebie. Nie wyobrażam sobie życia z kimś innym.
- Mówiłam Ci już, że kocham Cię najmocniej na świecie? - wtuliłam się w niego
- Taak, mówiłaś - uśmiechnął się - Ale możesz powtarzać to ile tylko chcesz.. Nie jest Ci zimno?
Nie odpowiedziałam.
- Hello, nie śpimy! - pstryknął mnie w nos - Chyba ktoś tu jest zmęczony, hmm?
- No może trochę - uśmiechnęłam się
- Chodź, odprowadzę Cię do domu - wstaliśmy
- No, ale co? Ze juuż? Tak szybko? 
- Musisz się wyspać. Jutro na plaże.
- Na plaże? 
- Ano. Jasmin idzie z nami?
- Nie wiem, spytam.
Malik odprowadził mnie pod sam dom.
- Wejdziesz? - spytałam
- Lilly, słonko, chętnie, ale Ty musisz iść spać. 
- Przy Tobie zasypiałoby się lepiej
- Nie dziś, dobrze?
- Ale Ty jesteś - wywinęłam dolną wargę
- No już chodź - przyciągnął mnie do siebie, spojrzał w oczy i pocałował
- Idź, idź bo zaraz zaśniesz na chodniku. 
- Podziękuj wszystkim za dzisiejszy dzień, za tą imprezę. Powiedz chłopakom, że strasznie dziękuję za prezent, wezmę go jutro - uśmiechnęłam się - No i Tobie dziękuję. Było cudownie
- Do usług. Dobranoc, do jutra 
- Do jutra
- Kocham Cię
- A ja Ciebie 
Weszłam do domu. Rzeczywiście czułam się strasznie zmęczona. Ten dzień był najlepszy. Położyłam się spać, jutro na plaże. Ciekawie..

_________________________________________________
I jak? Podoba Wam się? Nie wiem czy teraz będę dodawała codziennie rozdziały. Wiecie, znów powrót do szkoły.. Teraz tylko pytanie do was! Czy mam pisać dalej tego bloga? Chciałabym wiedzieć, że rzeczywiście Wam się podoba i mam dla kogo pisać :) Komentujcie.
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach podajcie swojego twittera.
@dziarman

sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział IX

Wstałam o 9. Moja przyjaciółka jeszcze smacznie chrapała. Postanowiłam zrobić śniadanie i obudzić ją za kilkanaście minut. O dziwo byłam nawet wyspana i miałam w sobie dużo energii! Czułam, że ten dzień będzie jeszcze lepszy od wczorajszego, chociaż nic specjalnego się nie zapowiadało. Spojrzałam na kalendarz.
- Czternasty lipca.. Jasne.
- Co jasne? - spytała Jas ziewając
- Starzeję się - odparłam
- Ah no tak, to już jutro, staruszko - zaśmiała się
Jutro, piętnasty lipca. Moje osiemnaste urodziny.
- To jak? Zaplanowałaś już tą mega imprezę? 
- Wiesz co.. Jakoś nie czuję potrzeby robienia 'mega imprezy'. Poza tym.. Miałabym zaprosić tych wszystkich matołów z naszej klasy? Czy może zwołać całą rodzinkę. Proszę Cię. Oszczędzę sobie. Nie ma czego świętować, starzeję się! 
- Jesteś dziwna! To dopiero 18 lat, dziewczyno! Całe życie jeszcze przed Tobą! No okej, więc co planujesz na jutrzejszy dzień?
- Nic szczególnego. Chcę po prostu spędzić ten dzień z Wami - uśmiechnęłam się
- No to masz jak w banku! 
- Miałam właśnie robić śniadanie.
- No to rób, ja Ci nie przeszkadzam - zaśmiała się
- Jasne! - odburknęłam - Co sobie pani życzy? 
- Homara.
- Pojebało?
- Żartuję. Sama sobie zaraz coś wyszperam. 
- No ja myślę. 
Wyciągnęłam na stół chleb i zrobiłam sobie kanapki z nutellą. Wypiłyśmy kawę i postanowiłyśmy wyjść z domu. Takie babskie popołudnie.
- To co? Jakieś zakupy?
- No obowiązkowo!
- To ruszamy.
Chodziłyśmy po różnych sklepach kilka godzin. Kupiłyśmy parę ciekawych ciuszków. Jas skupiła się raczej na sukienkach. Ja za to zakupiłam kilka bluzek, jeansy, szorty i parę trampek. Nagle naszła nas ochota na kino.
- Może " Igrzyska Śmierci " ? 
- Hmm, w sumie może być fajne!
Kupiłyśmy bilety. Oczywiście nie obeszło się bez nachos'ów. Obie je uwielbiamy! Zajęłyśmy miejsca po środku sali, która była prawie pusta. Tuż za nami siedziała paczka chłopaków. Nagle zaczęli nas zaczepiać.
- Zaraz im jebnę - powiedziałam wzburzona do przyjaciółki
- Dokładnie
- Na razie kulturalnie.. Czy możecie do cholery jasnej przestać w końcu nas macać po włosach, pstrykać, pukać i robić inne rzeczy które przeszkadzają nam w oglądaniu filmu? - powiedziałam odwracając się w tył
- Jeśli dasz mi swój numer - odparł jeden z nich
- A jedzie mi tu czołg? - wskazałam palcem na moje oko
- A co gdybym powiedział, że jedzie?
- Wtedy dałabym Ci numer.
- Więc, tak, jedzie Ci tam czołg 
W tym momencie wyciągnęłam z kieszeni telefon i spisałam na karteczkę numer do okulisty.
- Proszę, chyba Ci się przyda. Często widujesz małe czołgi jeżdżące w oku?
Chłopak nie odpowiedział, klepał tylko kolegów, którzy się z niego nabijali. Film skończył się, na szczęście do końca obejrzałyśmy go już w spokoju.
- Nie wiem jak Tobie, ale mnie on się strasznie podobał!
...
- Hallo? Ziemia do Jasmin, żyjemy! - pomachałam jej przed oczami - Coś Ty?
- Sorki, zamyśliłam się.
- A o czym Ty tak intensywnie myślisz, co?
- O chłopaku.
- Matt?
- Nie
- Lou?
- Nie
- To kto do cholery - zdziwiłam się
- No ten.. Ten chłopak, który siedział za nami z kumplami. Ten co go wysłałaś do okulisty.
- No nie mów? Serio?
- No tak, co w tym dziwnego?
- Haha, w ogóle go nie znasz, nawet ze sobą nie rozmawialiście.
- No i teraz mam szansę to zmienić, ale musisz iść ze mną.
- Mam iść do tych przygłupów? Niedoczekanie.
- O no proszę Lilly! Muszę coś ze sobą zrobić! Lou ma dziewczynę, Matt'a nie ma, a ja mam taką cholerną ochotę z kimś poflirtować!
- Właśnie! Miałaś się spotkać dziś z Lou.
- No tak, ale nie napisał.
- Jeszcze pół dnia przed nami.
- Tak, przed nami to siedzą właśnie Ci chłopacy! Idziesz ze mną? No proszę...
- Nie ma mowy!
- Oh Lilly, nie bądź taka.
- YHH! Co ja z Tobą mam...
- Kocham Cię!
- No wiem.
Z wielką niechęcią podeszłam do stolika, gdzie siedzieli natarczywi "koledzy" z kina.
- Hej chłopcy! Możemy się dosiąść? 
- Jasne!
- Niech zgadnę! W kinie było ciemno, dokładnie mnie nie widziałaś, teraz już widzisz. Przyszłaś przeprosić i dać mi swój numer?
- Ja nie, w ogóle nie miałam zamiaru i ochoty dosiadać się do was - uśmiechnęłam się - Ale za to moja przyjaciółka tak. No więc jesteśmy.
Jasmin zaczęła rozmawiać z niedawno poznanym chłopakiem. Miał na imię Johny. Miałam dziwne myśli, moja przyjaciółka codziennie flirtuje z kimś innym! No cóż, trzeba bawić się życiem, dopóki można. Siedziałam tam kilka minut. Znudzona tanimi gadkami kumpli Johny'a postanowił pójść jeszcze do jakiegoś sklepu i spotkać się z  Jas kiedy skończy miłą pogawędkę.
- Eee, wybacz Jas. Widzę, że miło Wam się rozmawia, ale ja muszę coś jeszcze załatwić. Spotkamy się za 20 minut przy KFC?
- Jasne, będę. 
- To cześć. 
Ruszyłam w stronę empiku. Chciałam kupić sobie książkę i może jakąś płytę.  Nagle usłyszałam wołanie.
- Hej poczekaj! 
Odwróciłam się do tyłu i ujrzałam jednego z chłopaków z bardzo miłego towarzystwa, od którego właśnie dałam rade uciec. ZUO!
- Ja?
- No Ty
- Czego chcesz? Po co mnie gonisz?
- Może poznamy się bliżej?
- No chyba Ci się w głowie poprzewracało.
- Lubię takie buntowniczki.
- Tak tak, super, a ja mam chłopaka. Coś jeszcze?
- Nie przeszkadza mi to.
- Cieszę się bardzo! Ale za to Ty przeszkadzasz mi! Możesz więc już odejść i poszukać sobie innej buntowniczki?
- Bez spiny, dziewczyno!
- Nara, cioto.. 
Niektórzy ludzie na prawdę wkurzają. Doszłam do empiku i zaczęłam rozglądać się po pułkach. Nie mogłam znaleźć żadnej ciekawej książki. Postanowiłam więc skupić się na płytach.
- Hmm. To maaam, tego nie chcę. 
- Pomóc w czymś? - odezwał się miły chłopak
- Nie, dzięki, tak tylko patrzę.
- Jasne, w razie czego wołaj, będę niedaleko - uśmiechnął się i puścił mi oczko
Czy Was wszystkich dziś jakoś pojebało? To chyba czas na to, żeby iść do mojego Zayn'a. Już się za nim stęskniłam! Wyszłam  z empiku i podążyłam w stronę KFC. Jasmin już tam na mnie czekała.
- Długo tu stoisz?  - spytałam nachodząc ją od tyłu
- Nie, dopiero przyszłam. Kupiłaś coś jeszcze?
- Nieee, nic ciekawego nie było. Jak udała się rozmowa z Johny'm?
- Dobrze, wymieniliśmy się numerami, powiedział, że zadzwoni dziś wieczorem.
- No to cool. 
- Co teraz robimy?
 - Hmm nie wiem, możemy pochodzić jeszcze po mieście. 
- Byłoby spoko! Chciałabym kupić jeszcze jakąś sukienkę, na wesele.
- Jakie wesele?
- Nie mówiłam Ci? - spytała przyjaciółka
- No nie.
- Za tydzień wracamy z powrotem do Austrii na ślub siostry mojej mamy. Niestety bez taty, no ale.. Ja nie odpuszczę sobie Austrii! 
-  O jak fajnie! Matko uwielbiam wesela.
- Ja też!
- Na ile zostajecie?
- Do końca lipca.
- O niee no, serio?
- No tak..
- Yh...
- No rozchmurz się! Jeszcze tu jestem.
- Dobra no.. 
- To co idziemy dalej?
- Idziemy - uśmiechnęłam się - Oops, czekaj ktoś do mnie dzwoni.
- Mówiąc KTOŚ miałaś na myśli Zayn'a no nie?
- Nieprawda. 
- I tak wiadome, że to on!
- Zgadłaś - powiedziałam spoglądając na telefon - JASNOWIDZ?! - zaśmiałam się
- No odbierz w końcu! 
- Spokooojnie!
Z : Halo? Lilly?
L : No ja przecież, a kto?!
Z : Nie wiem no. Denerwowałem się, nie odbierałaś moich telefonów! Co robisz?
L : Przepraszam, nie słyszałam, jestem na zakupach z Jasmin. 
Z : Ahh no chyba, że tak. Wpadniecie dzisiaj do nas?
L : Nie wiem, chyba raczej nie.
Z : Ohh no... Tęsknię  za Tobą skarbie..
L : Ja też, ale spójrz na to z innej strony! Nie widzieliśmy się tylko jeden dzień, co będzie kiedy skończą się wakacje? Ja do szkoły, Wy na koncerty.
Z : Masz rację, ale to nie zmienia faktu, że za Tobą tęsknię.
L : Spotkamy się jutro, dobrze? 
Z : Czy nie możecie wpaść jeszcze dzisiaj?
L : Nie będziemy miały sił po tylu godzinach chodzenia 
Z : Ehh, no dobrze...Szkoda, zadzwonię później, papa
L :Hej
- Co tam ciekawego?
- Nic, tęskni. 
- Oo jakie to słodkie.
- Tak tak. Chodźmy już szukać tej sukienki.
Szukałyśmy sukienek po różnych sklepach. Jas przymierzała coś dosłownie w każdym miejscu! W końcu znalazła coś w czym wyglądała na prawdę bosko. Nachodziłyśmy się jak nigdy wcześniej.  Była już 18. Prawie cały dzień spędziłyśmy w centrach handlowych! O masakra. Moje nogi miały ochotę odpaść. Wróciłyśmy do domu strasznie zmęczone, tak jak to przewidziałam.
- Chcesz coś do jedzenia?
- Co Ty, nie mam siły na jedzenie! Poza tym, biorę tylko to co moje i zmywam się do domu. Idę spać, mniejsza z tym, że dopiero po 18. Jestem wykończona dziewczyno! 
- No jak chcesz. Nie będziesz czekać na telefon od swojego nowego przyjaciela? - zaśmiałam się
- Nie chce mi się. Jak będzie chciał to zadzwoni jeszcze kilka razy.
Jas pozbierała swoje rzeczy i poszła do domu. Ja zrobiłam sobie gorącą czekoladę i usiadłam  przed telewizorem. Nie leciało nic co przyciągnęłoby moją uwagę, ale musiałam się czymś zająć żeby nie zasnąć, nie chciałam iść jeszcze spać, pomimo tego, że byłam zmęczona. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam je.
- Co Ty tutaj robisz? - uśmiechnęłam się
- Mówiłem, że tęsknie! Wybacz, ale musiałem przyjść.
- Skąd wiedziałeś, że jestem już w domu? - spytałam wpuszczając chłopaka do środka
- Eee, byłem tu dwie godziny temu.. i godzinę temu. Jestem teraz i w końcu Cię zastałem!
- Wariat.
- Twój wariat.
- Mój wariat - pociągnęłam go za sobą na sofę.
Malik zasiadł na kanapie, a ja zajęłam wygodne miejsce na jego kolanach. Owinęłam się nogami wokół jego talii i pocałowałam go namiętnie. Wpięłam dłonie w jego włosy. Czułam jak delikatnie wsuwa mi rękę pod bluzę i pieści moje plecy.
- Cii!
- Co jest?
- Ktoś idzie.
W tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
- Mówiłam. Czekaj.
Poszłam otworzyć.
- Dzień Dobry, jest mama? - zapytała sąsiadka
- Uh, mama wyjechała, nie będzie jej przez całe wakacje, przekazać coś?
- Ahh no dobrze! Nie, nie trzeba! Dobrej nocy!
Zatrzasnęłam drzwi i wróciłam do chłopaka. Usiadłam obok niego i ułożyłam głowę  na jego klatce piersiowej.
- Kochasz mnie Zayn?
- Dlaczego teraz o to pytasz?
- Tak po prostu... A więc?
- Słonko, powtarzam Ci to codziennie.
- Powiedz więc i dzisiaj.
- Kocham Cię, najmocniej na świecie! - uśmiechnął się i pocałował w czoło
- Ja mocniej.
- Marzenie!
- No nie, ja mocniej.
- Nie ma mowy!
- W takim razie, po równo?
- Niech będzie.
- Ale i tak ja mocniej - zaśmiałam się
- Chyba będę już leciał.
- No niee, serio, musisz?
- Muszę się wyspać, mamy z chłopakami jutro trochę roboty. 
- Nie zobaczymy się jutro?
- Chyba nie...
Super. jutro moje 18 urodziny, a mój chłopak oświadcza mi, że się nie spotkamy. Zostaje mi tylko Jasmin. Przynajmniej ona!
- No trudno.. Jakoś przeżyję. 
- Zadzwonię do Ciebie, jak dam radę.
- Jasne - uśmiechnęłam się lekko
- No to na razie - powiedział wychodząc z domu
- Cześć... - westchnęłam
Po chwili Zayn otworzył z powrotem drzwi, żeby porządnie się ze mną pożegnać. Na moich ustach znów zagościł jego delikatny pocałunek. Zakluczyłam za nim drzwi, poszłam się umyć i spać.

_________________________________________________
Jak Wam się podoba? Kolejny rozdział może jutro, jeszcze pomyślę. Proszę, jeśli już to czytasz, zostaw swoją opinię :)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, podajcie swojego twittera!
@dziarman

piątek, 6 kwietnia 2012

Życzenia.

No hej! Dzisiaj pojawiam się tutaj bez rozdziału, ale za to z życzeniami! Życzę Wam wesołych, rodzinnych świąt, smacznego jajka, mokrego dyngusa no i bogatego zająca! A kolejnego rozdziału możecie spodziewać się dziś wieczorem, albo jutro. Ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna. Mam pewne plany :) Jeszcze raz wesołych! Trzymajcie się ciepło.
Memo,
xx