- Halo? - odebrałam telefon zaspanym głosem
- Halo, córcia? Wszystkiego najlepszego kochanie! To już 18 lat! O matko jak ten czas szybko leci. Jesteś już taka duża! Zaraz się rozpłaczę! Słoneczko prezent dostaniesz jak wrócimy.
Myślałam, że zapadnę się pod ziemię.. Spoko, nie mam nic do mojej mamy, ale strasznie denerwowało mnie to, w jaki sposób się do mnie zwracała. No tak i jeszcze bardziej mnie dobij.
- Tak, tak dziękuję.
- Coś ty taka bez humoru?! No już trzeba się szykować na impreze!
- Nie bez humoru. Obudziłaś mnie. Jaką imprezę, mamo?
- No na Twoją 8nastke! Nic nie wymyśliłaś?
- Nie.
- No jak to tak można?! Gdybym była w domu..
- Ale Cie nie ma.. Nie potrzebuję wielkiej imprezy, chcę spędzić ten dzień z przyjaciółmi, to mi wystarczy, jasne?
- Jasne, jasne.
Czułam, że była zniesmaczona tym faktem. Najchętniej narzuciłaby mi wszystko. Dobrze, że nie wiedziała o tym wcześniej, bo znając życie chciałaby wracać żeby urządzić mi super impreze.
- Mamo ja na prawdę nie potrzebuję niczego specjalnego.
- No dobrze córcia, jak chcesz.
- Mam prośbę.
- Tak?
- Możesz nie mówić na mnie córcia? To trochę irytujące
- Nie mam nazywać Cię córką, mimo tego, że nią jesteś?
- Nie o to chodzi.. Po prostu nie "córcia" to takie.. dziecinne.
- Ah no teraz to już rozumiem
- Wow - powiedziałam cicho
- Co? Co Ty tam mruczysz?
- Nic nic mamo. A jak wakacje?
- Super na prawdę. Pogoda jest cudna, w ogóle nie pada. Całe dnie zwiedzamy i wylegujemy się na plaży.
- Wy to macie dobrze.
- A jak Ty tam żyjesz?
- Świeetnie - uśmiechnęłam się sama do siebie - To najlepsze wakacje
- Tylko nie szalej!
- Mamo, mam 18 lat.
- Racja. Słuchaj muszę kończyć. Zadzwonię jeszcze
- Nie musisz, nie martw się, żyję. Pozdrów Max'
a
- Pozdrowię. Całuje, papa
- Hej
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. 8:20? Kobieto czy Ty w ogóle śpisz? Wstałam z łóżka, bo i tak nie było już szans na zaśnięcie. Zrobiłam sobie "urodzinowe śniadanie" w formie jajecznicy. Smacznie. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Tak? Serio? Really? Czy was wszystkich ktoś dziś obudził telefonem? - powiedziałam do siebie -
IDĘ!
- Hej Lilly! - usłyszałam ciepły głos blondasa
- Niall? Matko, co Ty tu o tej godzinie robisz?
- No właśnie, przepraszam, że tak wcześnie. Nie obudziłem Cię prawda?
- Ty nie.
- Mogę wejść?
- Jasne
Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie.
- Chcesz coś.. ? - zaczęłam -
No tak głupie pytanie... Co chcesz do jedzenia?
- Nic nie chcę.
- Serio ? - zrobiłam wielkie oczy
- Żartowałem -wybuchnął śmiechem
- Ale z Ciebie jajcarz - zaśmiałam się
- No właśnie jajecznice też bym zjadł
- Zrób sobie
- Nie umiem.. To taki mechanizm.. Wszyscy gotują, a ja pochłaniam.
- No jasne!
Zrobiłam przyjacielowi jajecznice i razem zasiedliśmy w kuchni do śniadania.
- Smakuje? - spytałam
- Jasne, że smakuje. Mi wszystko smakuje
- Co Cię do mnie sprowadza o tej porze?
- No tak przyszedłem sobie..
- Ale jak to? Zayn mówił wczoraj, że macie do zrobienia coś ważnego?
- Yyy... - zaczął wątpliwie -
Ahh tak tak, no tak rzeczywiście, coś takiego tam jest no, jest, ale mnie tam nie potrzeba, więc przyszedłem do Ciebie - podrapał się po głowie i szepnął coś pod nosem
- Ahha, okej... - zaśmiałam się
Rozmawialiśmy przez kilka godzin o wszystkim. W jego towarzystwie nigdy się nie nudziłam, nie brakowało nam tematów do rozmów. Zrobiła się godzina 13
- Idziemy na spacer? - spyta
ł
- Jasne!
Wyszliśmy na dwór, była piękna pogoda. Zapomniałam już nawet o tym, że mam urodziny.
- Pójdziemy po Jasmin?
- Nienienie! - wykrzyknął
- Co? Dlaczego?
- Eee no ten.. Wolałbym rozmawiać z Tobą na osobności rozumiesz?
- Nie lubisz jej?
- Jasne, że lubię, ale tylko Tobie powierzam sekrety! - zaśmiał się
- No niech będzie.. To chociaż do niej zadzwonię, pozwolisz?
- Dzwoń
L : Heeej Jas, co tam?
J : Hej Lil, sorki, ale nie mogę za bardzo rozmawiać
L : Widzimy się dzisiaj?
J : Co? Niee, słuchaj przepraszam, ale nie mam czasu.
L : Jak to? Przecież dziś...
J : Tak wiem, że dziś ładnie na dworze, przykro mi na prawdę nie mogę! Papa
L : Hej..
- Jasne...
- Co jest ?
- Wszyscy mnie dziś olewają.. Akurat dziś
- Ja nie
- No Ty nie - uśmiechnęłam się
- Idziemy do kina? - spytał
- Nie mam nastroju na kino
- Oj no rozchmurz się, jestem przecież jeszcze ja!
- Przepraszam Niall.
- Uśmiech raz dwa.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Słabo
- Niczego więcej nie oczekuj
- Chodźmy do tego kina.
- Na co?
- Igrzyska Śmierci?
- Już na tym byłam, ale jeśli chcesz możemy pójść
- Byłoby fajnie!
Udaliśmy się do kina. Gdy film się skończył było około 17.
- Wracajmy już do domu
- Chwilka daj mi zadzwonić
- Luz
Niall odszedł kawałek, aby zadzwonić, a ja usiadłam na ławce.
- No okej, już chodźmy. Chłopacy poszli pracować gdzieś indziej, więc możemy iść do nas.
- Obojętne mi to
- No to idziemy - uśmiechnął się
Po drodze chłopak opowiadał mi o pewnej dziewczynie, którą ostatnio poznał. Ma się z nią spotkać w następnym tygodniu. Cieszyłam się! Doszliśmy na miejsce. Wyrwałam się do klamki, żeby otworzyć drzwi.
- Hej Lil - powiedział Liam
- Co tam Lil? - spytał Lou
- Jak mija dzień Lil ? - dodał Harry
- A wy w domu? Niall mówił, że pracujecie poza domem czy coś
- Yyy no tak, ale wróciliśmy właśnie.. przed chwilą no
- Ahh - odpowiedziałam zmieszana
- Jest Zayn?
- Nie ma
- Dlaczego?
- Tenn.. Wyszedł gdzieś.. gdzieś tam
- Co tu jest grane chłopaki?
- Eee nic?
- Dziwnie się zachowujecie.
- Wydaje Ci się
- Aa.. mniejsza. Co robicie?
- Nic no siedzimy nudzimy się także ten
- Jaaaasne - zaśmiałam się -
Nie wiecie gdzie poszedł Zayn?
- Nieeee
- Kurcze, szkoda
- Ps! Ps! Już, ej no już? - usłyszałam głos dochodzący z szafy
- Co to było ? - spytałam zszokowana
- Ee nic, myszy - powiedział Lou
- Jakie kurwa myszy?
- Myszy, no myszy nie widziałaś?
- Czy myszy mówią?
Podeszłam do szafy i otworzyłam ją
- Wszystkiego najlepszego Lilly! - wyskoczyła Jasmin z szampanem
Zamurowało mnie totalnie. Jasmin wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do dużego pomieszczenia. Tam jeszcze nie byłam. Kiedy weszłam.. Myślałam, że śnię. Jak jakiś lokal, serio...
- Ja.. nie wiem co mam powiedzieć... Skąd wy wiedzieliście, że mam urodziny?!
- Jasmin nam powiedziała - odparł Harry
- Miałeś siedzieć cicho, palancie
- Ou, sorki!
Chłopcy złożyli mi życzenia i wyściskali mocno. Od Jasmin dostałam cudowny album z różnymi naszymi zdjęciami. Na prawdę świetny prezent, prosty i szczery. Od chłopaków dostałam nową gitarę.
- No chyba sobie żartujecie?! Serio to dla mnie?
- Nie tej, tak tylko kupiliśmy.
- Kochaaaam Was! - przytuliłam wszystkich mocno -
Jesteście najlepsi na świecie
Nieważne, że nie miałam super imprezy. Byłam z moimi przyjaciółmi i to się liczyło. Najlepsza 8nastka jaką kiedykolwiek mogłam sobie wymarzyć. Pomijając jeden szczegół. Gdzie mój chłopak?
- No okej. Ale gdzie Zayn? .. - posmutniałam -
Myślałam, że jednak się spotkamy
- Serio nie ma go w domu
- A gdzie jest?
- Nie wiemy
Chłopacy załączyli muzykę i wszyscy zaczęli tańczyć. Jasmin zadzwoniła po swojego nowego kolegę z centrum handlowego, który przyprowadził ze sobą całą bandę. Czyli jednak impreza. Okej! W sumie było mi to obojętne. Usiadłam na sofie.
- Co jest Lilly? Nie podoba Ci się? Przepraszam za Johny'
ego. Nie myślałam, że przyprowadzi kumpli.
- Co Ty ! Jest super! Nie ma sprawy to mi nie przeszkadza
- To co się dzieje?
- Widzisz gdzieś tu Zayn'
a?
- Nie
- No właśnie...
- Może mu coś wypadło..
- Jasne.. Pewnie tak
Nagle w drzwiach pojawiła się Eleanor wraz z Danielle. Ucieszyłam się, że może w końcu poznam dziewczyny moich przyjaciół.
- Lilly! - zawołał Lou
- Juuuuż idę!
Podeszłam do Liam'a i Louis'a którzy stali już ze swoimi dziewczynami.
- Lil, poznaj to jest Eleanor, moja dziewczyna - powiedział Tomlinson
- Hej, miło mi Cię poznać - powiedziałam i podałam dziewczynie rękę
- I wzajemnie - uśmiechnęła się -
Lou wspominał, że jesteś śliczna, ale nie myślałam, że aż tak bardzo!
- Przestań.. Przy Tobie.. Przy Was - spojrzałam na Danielle -
Jestem jakąś czarownicą - zaśmiałam się
- Przesadzasz kochana! Na prawdę jesteś śliczna - uśmiechnęła się
- Dziękuję
- No i wszystkiego najlepszego! Przepraszam, ale nie zdążyłam Ci nic kupić, Lou nic mi wcześniej nie powiedział.
- No i prawidłowo, nie oczekuję żadnych prezentów
- No.. A to jest Danielle - powiedział Liam
- Cześć - uśmiechnęłam się
- Lilly
- Danielle, miło poznać. No i ja też przepraszam, za brak prezentu. Wszystkiego naaaaajlepszego! - uściskała mnie
- Dziękuję bardzo.
- A gdzie Twój Romeo? - spytała Elka
- Ah.. - westchnęłam -
Nie wiem.. - spuściłam wzrok w dół i poszłam do kuchni, dziewczyny poszły za mną
- Jak to? Nie ma go tu? - zdziwiła się Danielle
- No nie ma.. - odparłam
- Może zadzwoń do niego?
- Nie... Nie chcę
- Nie przejmuj się, może musiał gdzieś wyjść
- Jasne. Mniejsza, dziewczyny idźcie się bawić - uśmiechnęłam się lekko
- Gdyby coś, to wołaj, my chętnie pogadamy, prawda Danielle? - powiedziała Eleanor
- Jasne!
- Dzięki
Nagle poczułam wibracje w kieszeni. To on! Zayn dzwonił.
L : Halo?
Z : Lilly, możemy się spotkać?
L : Mhm, jasne. Spotkalibyśmy się już dobre dwie godziny temu, gdybyś był w domu.
Z : Proszę przyjdź do parku, ja już tam czekam.
L : Zaraz będę
Wróciłam na chwilę do gości.
- Liam, ja wychodzę
- Gdzie Ty dziewczyno? To Twoja impreza, zobacz jak wszyscy się tu bawią!
- Tak, okej. Zayn dzwonił, brzmiał tak.. poważnie. Mamy się spotkać w parku.
- A no to rozumiem - przytulił mnie -
Do zobaczenia
Wyszłam z domu i poszłam w stronę parku. W końcu znalazłam Malik'a.
- Hej - przywitałam się
- Lilly
- Mam się bać?
- Nie. Pójdziesz gdzieś ze mną?
- Z Tobą zawsze - uśmiechnęłam się
Chłopak chwycił mnie za rękę. Szliśmy kilka minut aż w końcu dotarliśmy na miejsce. Do restauracji.. Nie wiedziałam co on kombinuje!
- Co my tu robimy ? - spytałam wchodząc do środka
- Jemy kolacje kochanie - puścił mi oczko odsuwając krzesło od stolika -
Proszę
- Ale.. Z jakiej to okazji?
- Już dobrze wiesz z jakiej - uśmiechnął się
Podano nam Menu. Zamówiliśmy jedzenie. Kelner przyniósł szampana.
- Zanim zaczniemy.. Mam coś dla Ciebie - powiedział wyciągając z kieszeni pudełko. Przysunął je w moją stronę
- Co to jest?
- Otwórz. Wszystkiego najlepszego
Wzięłam pudełko do ręki i otworzyłam je. W środku ujrzałam piękny srebrny naszyjnik z literką Z.
- To... To jest piękne Zayn.. - wstałam i przytuliłam chłopaka mocno, popłynęły mi łzy szczęścia
- Podoba Ci się?
- Kotku.. To najpiękniejszy naszyjnik na świecie. I ta literka.. Z
- Z.. Z jak Zayn. Żebyś zawsze miała mnie przy sobie.
- Jesteś cudowny.
- Ty jesteś cudowna - uśmiechnął się
- Zapniesz?
- Jasne
Chłopak pomógł zapiąć mi naszyjnik. Wyglądał pięknie. Obiecałam sobie, że nigdy go nie zdejmę. Zasiedliśmy z powrotem do stolika. Przyniesiono nam kolacje. Była na prawdę pyszna! To był najlepszy wieczór mojego życia..
- Idziemy do Was? Niezła tam imprezka - zaśmiałam się
- A chcesz tam iść?
- Eee, no jakoś niezbyt mnie tam ciągnie
- To dobrze - uśmiechnął się
- spacer?
- Spacer
Wyszliśmy z restauracji. Chłopak chwycił moją dłoń i udaliśmy się na spacer po mieście. Wszystko było tak niesamowicie magiczne.. Chciałam żeby ten wieczór trwał wiecznie. Usiedliśmy na ławce
- Zayn..
- Tak?
- Powiedz.. Powiedz mi, że przetrwamy wszystko. Wszystkie rozłąki, problemy, kłótnie. Proszę, obiecaj, że nic nas nie zniszczy..
- Lilly.. Nawet nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Nic nas nie zniszczy.. obiecuję. Pomimo wszystko, zawsze będę przy Tobie. Zawsze znajdę czas żeby się z Tobą spotkać, skontaktować, nie ma innej opcji. Nie wyobrażam sobie dnia bez Ciebie. Nie wyobrażam sobie życia z kimś innym.
- Mówiłam Ci już, że kocham Cię najmocniej na świecie? - wtuliłam się w niego
- Taak, mówiłaś - uśmiechnął się -
Ale możesz powtarzać to ile tylko chcesz.. Nie jest Ci zimno?
Nie odpowiedziałam.
- Hello, nie śpimy! - pstryknął mnie w nos -
Chyba ktoś tu jest zmęczony, hmm?
- No może trochę - uśmiechnęłam się
- Chodź, odprowadzę Cię do domu - wstaliśmy
- No, ale co? Ze juuż? Tak szybko?
- Musisz się wyspać. Jutro na plaże.
- Na plaże?
- Ano. Jasmin idzie z nami?
- Nie wiem, spytam.
Malik odprowadził mnie pod sam dom.
- Wejdziesz? - spytałam
- Lilly, słonko, chętnie, ale Ty musisz iść spać.
- Przy Tobie zasypiałoby się lepiej
- Nie dziś, dobrze?
- Ale Ty jesteś - wywinęłam dolną wargę
- No już chodź - przyciągnął mnie do siebie, spojrzał w oczy i pocałował
- Idź, idź bo zaraz zaśniesz na chodniku.
- Podziękuj wszystkim za dzisiejszy dzień, za tą imprezę. Powiedz chłopakom, że strasznie dziękuję za prezent, wezmę go jutro - uśmiechnęłam się -
No i Tobie dziękuję. Było cudownie
- Do usług. Dobranoc, do jutra
- Do jutra
- Kocham Cię
- A ja Ciebie
Weszłam do domu. Rzeczywiście czułam się strasznie zmęczona. Ten dzień był najlepszy. Położyłam się spać, jutro na plaże. Ciekawie..
_________________________________________________
I jak? Podoba Wam się? Nie wiem czy teraz będę dodawała codziennie rozdziały. Wiecie, znów powrót do szkoły.. Teraz tylko pytanie do was! Czy mam pisać dalej tego bloga? Chciałabym wiedzieć, że rzeczywiście Wam się podoba i mam dla kogo pisać :) Komentujcie.
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach podajcie swojego twittera.
@dziarman