MUSIC

sobota, 21 kwietnia 2012

Rozdział XII

Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Zerwałam się z łóżka i zbiegłam po schodach na dół. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Agathe.
- O heeej Agatha! Która godzina?
- Hej, Lilly, 5. Słuchaj nie ma czasu, ubieraj się, szybko!
- Dopiero 5? - spytałam zszokowana -  Ale dlaczego, co się stało?
- Lilly, potem! Idź szybko, czekam tutaj!
Wbiegłam z powrotem do góry, nie wiedząc o co chodzi. Wybrałam z szafy pierwsze lepsze ciuchy i wróciłam do dziewczyny.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi?
- Idziemy.
Wyszłyśmy z domu przed którym stał samochód, a w nim Eleanor i Danielle.
- No już wsiadaj!
Posłusznie wsiadłam do auta.
- Dziewczyny do cholery, powiecie mi w końcu co się dzieje?!
- Dzwonił do mnie Niall - zaczęła Agatha
- Harry jest w szpitalu, wpadł pod samochód dziś w nocy.
- I dopiero teraz zadzwonili?! Dlaczego nie powiedzieli nic wcześniej?! I dlaczego nie zadzwonili też do mnie?! - zbulwersowałam się
- Dzwonili, ale nie odbierałaś - odparła Agatha
- No pięknie. Ale.. Ale co z Harry'm?! 
- Prawdopodobnie miał wstrząs mózgu.
- Matko jedyna, dziewczyny szybciej błagam! 
Po kilkunastu minutach w końcu dojechałyśmy do szpitala. Wybiegłam z samochodu najszybciej jak tylko mogłam. Dziewczyny nie chciały robić jeszcze większego zamieszania, więc odjechały, mówiąc, że przyjadą tutaj później. Spytałam pielęgniarki gdzie leży Styles. Podążyłam na drugie piętro. Wchodząc po schodach ujrzałam Zayn'a, Liam'a, Louis'a i Niall'a siedzących ze spuszczonymi głowami na krzesełkach przed salą Harry'ego. Usiadłam obok Horan'a
- Co z Harry'm?! - spytałam
Nikt się nie odezwał.
- Powiedzcie coś! Proszę powiedzcie mi co z nim jest? - wykrzyknęłam, a z oczu popłynęły mi łzy
- Na razie.. Na razie jest w śpiączce - powiedział cicho Lou
- Mogę tam wejść? Chcę go zobaczyć! 
- Teraz jest u niego lekarz.
- Jedźcie do domu odpocząć.
- Co Ty, nie jesteśmy w stanie jechać teraz samochodem.. Poza tym, chcemy tu zostać. - powiedział Lou
- Jak to się stało? - spytałam
- Wyszedł z domu w nocy, powiedział, że idzie do Ciebie, to mogła być jakoś 2. Nie wiemy co się działo dalej, zadzwonili tylko do nas już ze szpitala, że mamy przyjechać.. - odpowiedział Liam
Siedziałam jak posąg wpatrzona w ścianę.
- Że idzie do mnie.. - westchnęłam głęboko - To.. To przeze mnie - powiedziałam - Na plaży rozmawiałam z nim i powiedziałam, że po powrocie do domu może do mnie przyjść, jeśli będzie chciał się wyżalić. To przeze mnie! To wszystko przeze mnie - wstałam z krzesła i zaczęłam panicznie chodzić po korytarzu, łzy leciały mi jak nigdy dotąd
- Lilly, uspokój się, to nie Twoja wina - powiedział Zayn - Wszystko będzie dobrze, usiądź. 
- Zamknij się! - krzyknęłam - Właśnie, że to moja wina. Jeśli..  Jeśli jemu coś się stanie, wierzcie mi, że nie powstrzymam się od niczego.
- Przestań! Nawet tak nie myśl! Mówię Ci, że wszystko będzie okej!
Z sali wyszedł lekarz. Wszyscy wstali i podeszli do niego, ja również.
- Panie doktorze, co z nim?! - spytałam zdenerwowana
- Nadal się nie wybudził.. - odpowiedział
- To nieprawda! Nie! Pan oszukuje, to nie jest prawda! - krzyknęłam
- Proszę zachować spokój, jego stan nie jest najgorszy, trzeba tylko czekać.
- Tak? Mam tu tak bezczynnie siedzieć i czekać?!
- To chyba będzie najlepsze rozwiązanie...
- Możemy chociaż u niego posiedzieć? - spytał Liam
- Proszę, proszę wejść, wrócę tutaj za godzinę. 
Wszyscy weszliśmy do środka. Zayn z chłopakami zajęli krzesła obok łóżka Harry'ego. Ja usiadłam na podłodze pod ścianą. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Podwinęłam kolana pod brodę i schowałam twarz w dłoniach. Tysiąc myśli przelatywało mi przez głowę. To wszystko moja wina.
- Lil, idziemy na chwile na dół, po kawę, żeby nie zasnąć - powiedział Lou - Idziesz z nami?
Pokiwałam przecząco głową.
- Za niedługo będziemy z powrotem.
Wstałam z podłogi i usiadłam na krześle obok łóżka. Łzy nadal strumieniem płynęły z moich przekrwionych oczu. Chwyciłam dłoń Harry'ego i ułożyłam głowę na jego ramieniu.
- Przepraszam Harry.. Tak strasznie Cię przepraszam.. Wiem, że to wszystko co się stało.. To przeze mnie. Sam nie wpadłbyś na to, żeby do mnie przyjść. Głupia ja. Cholerna idiotka. Co ja dobrego narobiłam. Harry wybaczysz mi prawda? Powiedz coś Styles! Obudź się...
- Przepraszam Panią - powiedziała pielęgniarka wchodząc do sali - Musi Pani wyjść
- Nigdzie się stąd nie ruszam, rozumiesz?! - wykrzyknęłam - Zostaję tu! Będę przy nim cały czas! Nie zostawię go! 
- Proszę wyjść. Tylko na chwilę, zaraz będzie mogła Pani wejść z powrotem.. 
- To bez sensu!
- Ależ proszę się nie kłócić i wyjść.
- Za chwilę tu wracam i już mnie stąd nie wyrzucisz!
- Ja nikogo nie wyrzucam, tylko uprzejmie proszę.. 
- Jasne!
Wyszłam z sali i kręciłam się przy drzwiach czekając na wyjście pielęgniarki. Przyszli chłopcy.
- Jak się czujesz? - spytał Zayn
- Serio? Pytasz jak JA się czuję? Na prawdę? Chyba jesteś niepoważny. Harry leży tam, w sali, a Ty pytasz mnie jak się czuję?! Chcesz wiedzieć? Czuję się zajebiście źle, bo to przeze mnie on tam leży! Pasuje?
Chłopak podszedł do mnie i przytulił.
- Puść mnie - powiedziałam i zaczęłam histerycznie klepać go po ramionach, lecz ten przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej. Wtuliłam się w niego
Dobrze wiedział, że nie miałam zamiaru na niego wrzeszczeć, to wszystko przez tą sytuacje. Pielęgniarka w końcu wyszła z sali. Puściłam Zayn'a i weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Widziałam tylko jak Liam zatrzymuje chłopców, by zaczekali, bym mogła pobyć tam sama. Usiadłam w tym samym miejscu i uczyniłam to samo co poprzednim razem. Ramie Styles'a było już całe mokre od moich łez.
- To znowu ja, wiesz... Musiałam wyjść, to wredne babsko mnie wygoniło.. Ale jestem.. Już jestem z powrotem i teraz tak łatwo nie dam się stąd wyrzucić. Wiesz co? Zapamiętaj jedno.. Nigdy więcej nie słuchaj głupiej Lilly i jej propozycji. Niech mówią co chcą, ja i tak wiem, że to moja wina. To ja Cię zaprosiłam, to ja powiedziałam, że masz przyjść. Czekałam, ale nie przyszedłeś, myślałam, że już Ci się nie chciało.. Harry, przepraszam... 
Nie przestawałam płakać. Nagle poczułam ktoś ściska moją rękę. Ktoś.. Nie ktoś. To Harry! Podniosłam głowę i spojrzałam na niego z nadzieją. Styles właśnie powoli otwierał oczy.
- Harry! - krzyknęłam - Harry, matko w końcu! - ucałowałam go w czoło - Zawołam chłopców! 
Chciałam wstać, lecz ten zatrzymał mnie ciągnąc mnie za rękę
- Poczekaj chwilę - wydukał
Usiadłam.
- Tak, Harry? 
- Przepraszam 
- Ty mnie przepraszasz? Za co?
- Za to, że tu teraz siedzisz. Za to, że wszyscy tu jesteście. 
- To ja Cię przepraszam, to moja wina. Powtarzam Ci to od jakiejś godziny..
- Przestań, to tylko i wyłącznie moja wina. Chwila nieuwagi i... 
- Pójdę po chłopców
Wyszłam z sali wołając resztę z radością.
- Stary, no ileż to można spać?! - powiedział Niall
- Harry! Już dostawaliśmy szału - dodał Lou
- Pójdę po lekarza - powiedział Zayn
Po chwili lekarz był już razem z nami. Powiedział, że Harry musi zostać jeszcze parę dni w szpitalu, a potem w domu będzie musiał odpoczywać.
- Ale.. Mamy 3 koncerty w następnym tygodniu.. - powiedział Styles
- Niestety.. Musi Pan sobie je odpuścić. Mam nadzieję, że będzie miał się kto Panem zaopiekować podczas nieobecności reszty chłopaków ? - spytał lekarz
- Oczywiście - uśmiechnęłam się
- Państwo mogą jechać do domu i wypocząć. Harry'emu też przyda się teraz dużo odpoczynku.
- Yhh. Jasne. Przyjadę jutro, Harry - powiedziałam
- Przyjedziemy - dodał Liam
- Spoko, jedźcie, wyśpijcie się, ja dam radę! - uśmiechnął się Styles 
- Trzymaj się - pomachałam mu i wyszłam
Pojechaliśmy do domu 1D. Była godzina 20. Wszyscy byliśmy padnięci. Zasiedliśmy na kanapie.
- Głodni? - spytałam
- Strasznie - powiedział Lou
- Mogę coś zrobić - wstałam
- Nie no co Ty, siadaj. Zamówimy pizze. Liam?
- Już dzwonię - wziął telefon i zamówił 3 duże pizze
- 3? 3 duże? Kto to wszystko zje?  -  zdziwiłam się
- No pewnie, że ja - zaśmiał się Niall
- Ah no tak - uśmiechnęłam się
Po 30 minutach przywieziono nam pizze. Zjadłam jedną na pół z Zayn'em, Lou z Liam'em, a Niall.. Głodomorek pochłonął całą sam.
- Ładnie to tak jeść po nocach? - usłyszeliśmy głos Harry'ego wchodzącego do domu
- Harry?! Co Ty tutaj robisz? Powinieneś być w szpitalu! - wykrzyknął Liam
- Wyszedłem na własne żądanie 
- Czy Ty jesteś normalny człowieku?! - spytałam
- Nie.. - zaśmiał się - Auu.. - chwycił się za głowę
- No sam widzisz! Po co Ci to było? Nie mogłeś poleżeć jeszcze trochę w tym szpitalu? - zdenerwował się Zayn
- Wolę poleżeć w domu - uśmiechnął się Styles
- Jak już Ty coś wymyślisz... - powiedział Lou
- Ale już do łóżka - rozkazałam
- Już, już idę. Spokojnie!
- He? Co to ma być chłopaki? - westchnęłam
- Niech już siedzi w tym domu.. Ale jak się stąd gdzieś ruszy to... - powiedział Liam
- Co z waszymi koncertami? - spytałam
- Odbędą się, nie możemy ich teraz tak odwołać.. 
- Kiedy wyjeżdżacie?
- Za dwa dni.
- A wracacie?
- Za tydzień od dnia wyjazdu. Lil.. 
- Tak?
- Zaopiekujesz się Harry'm?
- No przecież już mówiłam! Jasne, że tak. Możecie na mnie liczyć
- Jesteś kochana
- Idę do niego na chwilę 
Zapukałam do pokoju w którym leżał Harry.
- Wejdź - powiedział
- Heej, żyjesz?
- Jak widać - uśmiechnął się - Siadaj
- Yhh nie.. Przyszłam tylko spytać czy czegoś czasem nie potrzebujesz i pożegnać się, bo idę do domu.
- Nie dzięki, niczego nie potrzebuję - odparł - Musisz już iść?
- Kochany, przez następny tydzień będziesz zmuszony znosić mnie dzień w dzień 24 godziny na dobę 
- Z wielką przyjemnością. Dziękuję i przepraszam, że chłopacy tak Cię wrobili w tą robotę. 
- Jaką robotę? Jakie wrobili? Sama chciałam, przestań.
- Jesteś.. - zaczął
- Kochana, tak, tak wiem - zaśmiałam się
- No właśnie
- Będę już lecieć, do jutra - pomachałam mu
- Dobranoc Lilly 
Wróciłam do salonu.
- Odwieźć Cię? - zaproponował Zayn
- Byłabym Ci bardzo wdzięczna
Wsiedliśmy do samochodu. W sumie do domu nie miałam aż tak daleko, ale nie wiem czy zdołałabym dojść tam na pieszo, byłam zmęczona.
- Dziękuję - powiedziałam gdy zatrzymaliśmy się przed moim domem
- Nie ma za co - chłopak puścił mi oczko - Wiesz.. Będę za Tobą strasznie tęsknił, jak wyjedziemy.. 
- Ja za Tobą też.. Ale to tylko tydzień..
- Aż tydzień 
- Wytrzymamy - uśmiechnęłam się - Do jutra
Malik pocałował mnie namiętnie na pożegnanie. Nie mogłam oderwać się od jego ust.
- Muszę iść - powiedziałam przerywając pocałunek
- Nie musisz
- Ale chcę
- Nie chcesz 
- Oh Zayn, no już! Jestem zmęczona - zaśmiałam się
Pocałowałam go raz jeszcze i wyszłam z samochodu. Weszłam do domu i od razu poszłam do łóżka.

_______________________________________
Jak Wam się podoba ten rozdział? Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna, więc proszę - komentujcie.
Jeśli chcecie być powiadamiani o nowym rozdziale - podajcie swojego twittera.
@dziarman

4 komentarze:

  1. zajebisty! mam nadzieje że Lil nie rozstanie sie z Zaynem?
    tyskaa16

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczee .. no .. nareszcie dodałaś nn ;o
    nie mogłam się doczekać xD
    świetny jest <3
    czkam na kolejny :)
    mój TT : Isabella061299

    OdpowiedzUsuń
  3. No nareszcie Weru dodałaś ;**
    jak zwykle cudny i czekam na następny <3*.*!

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko, wzruszający :'(

    OdpowiedzUsuń