Wstałam o 9. Moja przyjaciółka jeszcze smacznie chrapała. Postanowiłam zrobić śniadanie i obudzić ją za kilkanaście minut. O dziwo byłam nawet wyspana i miałam w sobie dużo energii! Czułam, że ten dzień będzie jeszcze lepszy od wczorajszego, chociaż nic specjalnego się nie zapowiadało. Spojrzałam na kalendarz.
- Czternasty lipca.. Jasne.
- Co jasne? - spytała Jas ziewając
- Starzeję się - odparłam
- Ah no tak, to już jutro, staruszko - zaśmiała się
Jutro, piętnasty lipca. Moje osiemnaste urodziny.
- To jak? Zaplanowałaś już tą mega imprezę?
- Wiesz co.. Jakoś nie czuję potrzeby robienia 'mega imprezy'. Poza tym.. Miałabym zaprosić tych wszystkich matołów z naszej klasy? Czy może zwołać całą rodzinkę. Proszę Cię. Oszczędzę sobie. Nie ma czego świętować, starzeję się!
- Jesteś dziwna! To dopiero 18 lat, dziewczyno! Całe życie jeszcze przed Tobą! No okej, więc co planujesz na jutrzejszy dzień?
- Nic szczególnego. Chcę po prostu spędzić ten dzień z Wami - uśmiechnęłam się
- No to masz jak w banku!
- Miałam właśnie robić śniadanie.
- No to rób, ja Ci nie przeszkadzam - zaśmiała się
- Jasne! - odburknęłam - Co sobie pani życzy?
- Homara.
- Pojebało?
- Żartuję. Sama sobie zaraz coś wyszperam.
- No ja myślę.
Wyciągnęłam na stół chleb i zrobiłam sobie kanapki z nutellą. Wypiłyśmy kawę i postanowiłyśmy wyjść z domu. Takie babskie popołudnie.
- To co? Jakieś zakupy?
- No obowiązkowo!
- To ruszamy.
Chodziłyśmy po różnych sklepach kilka godzin. Kupiłyśmy parę ciekawych ciuszków. Jas skupiła się raczej na sukienkach. Ja za to zakupiłam kilka bluzek, jeansy, szorty i parę trampek. Nagle naszła nas ochota na kino.
- Może " Igrzyska Śmierci " ?
- Hmm, w sumie może być fajne!
Kupiłyśmy bilety. Oczywiście nie obeszło się bez nachos'ów. Obie je uwielbiamy! Zajęłyśmy miejsca po środku sali, która była prawie pusta. Tuż za nami siedziała paczka chłopaków. Nagle zaczęli nas zaczepiać.
- Zaraz im jebnę - powiedziałam wzburzona do przyjaciółki
- Dokładnie
- Na razie kulturalnie.. Czy możecie do cholery jasnej przestać w końcu nas macać po włosach, pstrykać, pukać i robić inne rzeczy które przeszkadzają nam w oglądaniu filmu? - powiedziałam odwracając się w tył
- Jeśli dasz mi swój numer - odparł jeden z nich
- A jedzie mi tu czołg? - wskazałam palcem na moje oko
- A co gdybym powiedział, że jedzie?
- Wtedy dałabym Ci numer.
- Więc, tak, jedzie Ci tam czołg
W tym momencie wyciągnęłam z kieszeni telefon i spisałam na karteczkę numer do okulisty.
- Proszę, chyba Ci się przyda. Często widujesz małe czołgi jeżdżące w oku?
Chłopak nie odpowiedział, klepał tylko kolegów, którzy się z niego nabijali. Film skończył się, na szczęście do końca obejrzałyśmy go już w spokoju.
- Nie wiem jak Tobie, ale mnie on się strasznie podobał!
...
- Hallo? Ziemia do Jasmin, żyjemy! - pomachałam jej przed oczami - Coś Ty?
- Sorki, zamyśliłam się.
- A o czym Ty tak intensywnie myślisz, co?
- O chłopaku.
- Matt?
- Nie
- Lou?
- Nie
- To kto do cholery - zdziwiłam się
- No ten.. Ten chłopak, który siedział za nami z kumplami. Ten co go wysłałaś do okulisty.
- No nie mów? Serio?
- No tak, co w tym dziwnego?
- Haha, w ogóle go nie znasz, nawet ze sobą nie rozmawialiście.
- No i teraz mam szansę to zmienić, ale musisz iść ze mną.
- Mam iść do tych przygłupów? Niedoczekanie.
- O no proszę Lilly! Muszę coś ze sobą zrobić! Lou ma dziewczynę, Matt'a nie ma, a ja mam taką cholerną ochotę z kimś poflirtować!
- Właśnie! Miałaś się spotkać dziś z Lou.
- No tak, ale nie napisał.
- Jeszcze pół dnia przed nami.
- Tak, przed nami to siedzą właśnie Ci chłopacy! Idziesz ze mną? No proszę...
- Nie ma mowy!
- Oh Lilly, nie bądź taka.
- YHH! Co ja z Tobą mam...
- Kocham Cię!
- No wiem.
Z wielką niechęcią podeszłam do stolika, gdzie siedzieli natarczywi "koledzy" z kina.
- Hej chłopcy! Możemy się dosiąść?
- Jasne!
- Niech zgadnę! W kinie było ciemno, dokładnie mnie nie widziałaś, teraz już widzisz. Przyszłaś przeprosić i dać mi swój numer?
- Ja nie, w ogóle nie miałam zamiaru i ochoty dosiadać się do was - uśmiechnęłam się - Ale za to moja przyjaciółka tak. No więc jesteśmy.
Jasmin zaczęła rozmawiać z niedawno poznanym chłopakiem. Miał na imię Johny. Miałam dziwne myśli, moja przyjaciółka codziennie flirtuje z kimś innym! No cóż, trzeba bawić się życiem, dopóki można. Siedziałam tam kilka minut. Znudzona tanimi gadkami kumpli Johny'a postanowił pójść jeszcze do jakiegoś sklepu i spotkać się z Jas kiedy skończy miłą pogawędkę.
- Eee, wybacz Jas. Widzę, że miło Wam się rozmawia, ale ja muszę coś jeszcze załatwić. Spotkamy się za 20 minut przy KFC?
- Jasne, będę.
- To cześć.
Ruszyłam w stronę empiku. Chciałam kupić sobie książkę i może jakąś płytę. Nagle usłyszałam wołanie.
- Hej poczekaj!
Odwróciłam się do tyłu i ujrzałam jednego z chłopaków z bardzo miłego towarzystwa, od którego właśnie dałam rade uciec. ZUO!
- Ja?
- No Ty
- Czego chcesz? Po co mnie gonisz?
- Może poznamy się bliżej?
- No chyba Ci się w głowie poprzewracało.
- Lubię takie buntowniczki.
- Tak tak, super, a ja mam chłopaka. Coś jeszcze?
- Nie przeszkadza mi to.
- Cieszę się bardzo! Ale za to Ty przeszkadzasz mi! Możesz więc już odejść i poszukać sobie innej buntowniczki?
- Bez spiny, dziewczyno!
- Nara, cioto..
Niektórzy ludzie na prawdę wkurzają. Doszłam do empiku i zaczęłam rozglądać się po pułkach. Nie mogłam znaleźć żadnej ciekawej książki. Postanowiłam więc skupić się na płytach.
- Hmm. To maaam, tego nie chcę.
- Pomóc w czymś? - odezwał się miły chłopak
- Nie, dzięki, tak tylko patrzę.
- Jasne, w razie czego wołaj, będę niedaleko - uśmiechnął się i puścił mi oczko
Czy Was wszystkich dziś jakoś pojebało? To chyba czas na to, żeby iść do mojego Zayn'a. Już się za nim stęskniłam! Wyszłam z empiku i podążyłam w stronę KFC. Jasmin już tam na mnie czekała.
- Długo tu stoisz? - spytałam nachodząc ją od tyłu
- Nie, dopiero przyszłam. Kupiłaś coś jeszcze?
- Nieee, nic ciekawego nie było. Jak udała się rozmowa z Johny'm?
- Dobrze, wymieniliśmy się numerami, powiedział, że zadzwoni dziś wieczorem.
- No to cool.
- Co teraz robimy?
- Hmm nie wiem, możemy pochodzić jeszcze po mieście.
- Byłoby spoko! Chciałabym kupić jeszcze jakąś sukienkę, na wesele.
- Jakie wesele?
- Nie mówiłam Ci? - spytała przyjaciółka
- No nie.
- Za tydzień wracamy z powrotem do Austrii na ślub siostry mojej mamy. Niestety bez taty, no ale.. Ja nie odpuszczę sobie Austrii!
- O jak fajnie! Matko uwielbiam wesela.
- Ja też!
- Na ile zostajecie?
- Do końca lipca.
- O niee no, serio?
- No tak..
- Yh...
- No rozchmurz się! Jeszcze tu jestem.
- Dobra no..
- To co idziemy dalej?
- Idziemy - uśmiechnęłam się - Oops, czekaj ktoś do mnie dzwoni.
- Mówiąc KTOŚ miałaś na myśli Zayn'a no nie?
- Nieprawda.
- I tak wiadome, że to on!
- Zgadłaś - powiedziałam spoglądając na telefon - JASNOWIDZ?! - zaśmiałam się
- No odbierz w końcu!
- Spokooojnie!
Z : Halo? Lilly?
L : No ja przecież, a kto?!
Z : Nie wiem no. Denerwowałem się, nie odbierałaś moich telefonów! Co robisz?
L : Przepraszam, nie słyszałam, jestem na zakupach z Jasmin.
Z : Ahh no chyba, że tak. Wpadniecie dzisiaj do nas?
L : Nie wiem, chyba raczej nie.
Z : Ohh no... Tęsknię za Tobą skarbie..
L : Ja też, ale spójrz na to z innej strony! Nie widzieliśmy się tylko jeden dzień, co będzie kiedy skończą się wakacje? Ja do szkoły, Wy na koncerty.
Z : Masz rację, ale to nie zmienia faktu, że za Tobą tęsknię.
L : Spotkamy się jutro, dobrze?
Z : Czy nie możecie wpaść jeszcze dzisiaj?
L : Nie będziemy miały sił po tylu godzinach chodzenia
Z : Ehh, no dobrze...Szkoda, zadzwonię później, papa
L :Hej
- Co tam ciekawego?
- Nic, tęskni.
- Oo jakie to słodkie.
- Tak tak. Chodźmy już szukać tej sukienki.
Szukałyśmy sukienek po różnych sklepach. Jas przymierzała coś dosłownie w każdym miejscu! W końcu znalazła coś w czym wyglądała na prawdę bosko. Nachodziłyśmy się jak nigdy wcześniej. Była już 18. Prawie cały dzień spędziłyśmy w centrach handlowych! O masakra. Moje nogi miały ochotę odpaść. Wróciłyśmy do domu strasznie zmęczone, tak jak to przewidziałam.
- Chcesz coś do jedzenia?
- Co Ty, nie mam siły na jedzenie! Poza tym, biorę tylko to co moje i zmywam się do domu. Idę spać, mniejsza z tym, że dopiero po 18. Jestem wykończona dziewczyno!
- No jak chcesz. Nie będziesz czekać na telefon od swojego nowego przyjaciela? - zaśmiałam się
- Nie chce mi się. Jak będzie chciał to zadzwoni jeszcze kilka razy.
Jas pozbierała swoje rzeczy i poszła do domu. Ja zrobiłam sobie gorącą czekoladę i usiadłam przed telewizorem. Nie leciało nic co przyciągnęłoby moją uwagę, ale musiałam się czymś zająć żeby nie zasnąć, nie chciałam iść jeszcze spać, pomimo tego, że byłam zmęczona. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam je.
- Co Ty tutaj robisz? - uśmiechnęłam się
- Mówiłem, że tęsknie! Wybacz, ale musiałem przyjść.
- Skąd wiedziałeś, że jestem już w domu? - spytałam wpuszczając chłopaka do środka
- Eee, byłem tu dwie godziny temu.. i godzinę temu. Jestem teraz i w końcu Cię zastałem!
- Wariat.
- Twój wariat.
- Mój wariat - pociągnęłam go za sobą na sofę.
Malik zasiadł na kanapie, a ja zajęłam wygodne miejsce na jego kolanach. Owinęłam się nogami wokół jego talii i pocałowałam go namiętnie. Wpięłam dłonie w jego włosy. Czułam jak delikatnie wsuwa mi rękę pod bluzę i pieści moje plecy.
- Cii!
- Co jest?
- Ktoś idzie.
W tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
- Mówiłam. Czekaj.
Poszłam otworzyć.
- Dzień Dobry, jest mama? - zapytała sąsiadka
- Uh, mama wyjechała, nie będzie jej przez całe wakacje, przekazać coś?
- Ahh no dobrze! Nie, nie trzeba! Dobrej nocy!
Zatrzasnęłam drzwi i wróciłam do chłopaka. Usiadłam obok niego i ułożyłam głowę na jego klatce piersiowej.
- Kochasz mnie Zayn?
- Dlaczego teraz o to pytasz?
- Tak po prostu... A więc?
- Słonko, powtarzam Ci to codziennie.
- Powiedz więc i dzisiaj.
- Kocham Cię, najmocniej na świecie! - uśmiechnął się i pocałował w czoło
- Ja mocniej.
- Marzenie!
- No nie, ja mocniej.
- Nie ma mowy!
- W takim razie, po równo?
- Niech będzie.
- Ale i tak ja mocniej - zaśmiałam się
- Chyba będę już leciał.
- No niee, serio, musisz?
- Muszę się wyspać, mamy z chłopakami jutro trochę roboty.
- Nie zobaczymy się jutro?
- Chyba nie...
Super. jutro moje 18 urodziny, a mój chłopak oświadcza mi, że się nie spotkamy. Zostaje mi tylko Jasmin. Przynajmniej ona!
- No trudno.. Jakoś przeżyję.
- Zadzwonię do Ciebie, jak dam radę.
- Jasne - uśmiechnęłam się lekko
- No to na razie - powiedział wychodząc z domu
- Cześć... - westchnęłam
Po chwili Zayn otworzył z powrotem drzwi, żeby porządnie się ze mną pożegnać. Na moich ustach znów zagościł jego delikatny pocałunek. Zakluczyłam za nim drzwi, poszłam się umyć i spać.
_________________________________________________
Jak Wam się podoba? Kolejny rozdział może jutro, jeszcze pomyślę. Proszę, jeśli już to czytasz, zostaw swoją opinię :)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, podajcie swojego twittera!
@dziarman
dobry rozdział, jak zawsze! czekam na następny :3
OdpowiedzUsuńBosko :333
OdpowiedzUsuńmeeeega ♥
OdpowiedzUsuńmam nadzieje ze 1d szykuje jakas niespodzianke na urodziny Lil;p
OdpowiedzUsuńtyskaa16
świetny czekam na następny ;d <3
OdpowiedzUsuńfajne, kiedy nowe?
OdpowiedzUsuń